Nigdy cię tu nie było (2017)

You Were Never Really Here
Reżyseria: Lynne Ramsay

Okrzyknięty kobiecą odpowiedzią na „Taksówkarza” film wybitnej reżyserki Lynne Ramsay („Musimy porozmawiać o Kevinie”). Pełen pasji i gniewu thriller, który zachwyca precyzyjnie skonstruowaną intrygą i mistrzowską grą Joaquina Phoenixa („Ona”, „Wada ukryta”, „Mistrz”). Całości dopełnia hipnotyzująca muzyka Jonny’ego Greenwooda z zespołu Radiohead.

„Nigdy cię tu nie było” to historia pełnego sprzeczności mężczyzny (Joaquin Phoenix) z mroczną przeszłością. Działał zawsze sam i zawsze poza prawem: przez wiele lat przyjmował zlecenia, z którymi system sprawiedliwości nie dawał sobie rady i których nie chciał się podjąć żaden prywatny detektyw. Widział już prawie wszystko. Prześladujące go wspomnienia sprawiają, że chciałby, aby świat o nim zapomniał. Jednak, poruszony historią uprowadzonej dziewczyny, mężczyzna podejmie się jej odnalezienia. Gotowy na wszystko, by odnaleźć młodą kobietę, niespodziewanie otrzyma szansę ocalenia samego siebie.

Obsada:

Pełna obsada

Zwiastun:

Oglądało mi się to świetnie, tylko za krótko. To nie tyle film, co raczej płynąca, mroczna ale delikatna opowieść. Nie jest to kino sensacyjne, mimo że czasem taka przemoc rodem z Tarantino się pojawiała - przesadzona, karykaturalna aż czasem śmieszna, ale świetnie oddająca stan ducha bohatera. To porządne kino artystyczne klasy popularnej - jest technicznie dopracowane i nie udaje realizmu jak filmy spod szyldu offowego, ale popkorn może nie wchodzić, bo to tempo nie takie szybkie i bohater nie bohaterski. Przypominał mi się "Leon zawodowiec", choć ten film jest bardziej oparty na emocjach i wrażeniach, w tym na muzyce, dźwiękach i detalach, a fabuła jest dość zdawkowa. Daleko mu jeszcze z mozaiką i montażem do "Przypadków Tracy", spodziewałem się czegoś mniej linearnego i może nawet jakiejś zagadki do rozwiązania, ale jednak ten kalejdoskop scen nie jest i nie ma być spójny - chyba że stylistycznie. Aż ciekaw jestem powieści na podstawie której to nakręcono.

Kino noir spod ręki Ramsay ("Musimy porozmawiać o Kevinie") jest mroczne i intensywne. Fabuła jest raczej pretekstowa, najistotniejsza jest gęsta atmosfera podkreślana aktorstwem Joaquina Phoenixa, świetnymi zdjęciami i montażem, oraz - last but not the least - kapitalną ścieżką dźwiękową Jonniego Greenwooda. Jaka szkoda, że tak nie zabrzmiała ostatnia płyta Radiohead!

alanos
psubrat
MRZVA
artblog
verdiana
microust
bartje
NarisAtaris
kocio
Guma