Slappy08

napisał o Róża

Wygląda na to, że zaledwie co drugi film Smarzowskiego jest dobrze zrobiony. Po ogromnym rozczarowaniu jakie przyniósł mi "Dom Zły" widać sporą poprawę. Dalej najgorszym elementem wszystkich jego filmów jest montaż. Dziwne, szybkie cięcia wprawiają w lekkie zagubienie, a i są momenty w których widać jakby kamera się zacięła ukazując scenę, która nie wiadomo z czego wynikła. Podobnie było właśnie w "Domu Złym", tyle że tam ten nieład Smarzowski doprowadził do tego stopnia, że wyglądało to jakby zgubiono nie tylko jedną scenę ale całą sekwencję filmu. Według mnie najlepszym elementem "Róży" były bez wątpienia zdjęcia i gra aktorska Agaty Kuleszy. Jako najgorsze mogę wymienić montaż i mdłą muzykę.

Absolutnie się nie zgadzam. Z Twojej opinii wynikałoby, że najlepiej zrobionym (pod względem technicznym) filmem Smarzowskiego jest "Wesele". Obawiam się, że jest dokładnie odwrotnie. To właśnie tam niestety kuleje parę elementów, z czasem Smarzowski robi się coraz większym profesjonalistą, czego ukoronowaniem jest "Róża". Inna sprawa, czy to dobrze; tu już się można spierać.

Rzeczywiście trochę pominąłem błędy techniczne w "Weselu" ale naprawdę twierdzę że był to najlepszy jego film. Dlaczego? Dlatego, że moja wypowiedź nie odnosi się tylko i wyłącznie do technicznego aspektu filmu. W "Weselu" wszystkie minusy produkcji odchodzą w niepamięć jeśli się za nie podstawi chociażby genialny scenariusz, świetną grę aktorską czy nawet oryginalność pomysłu. "Wesele" biję na głowę "Róże" właśnie tymi plusami które wymieniłem. I nie uważam, że najlepiej zrobionym (pod względem technicznym) filmem jest "Wesele". Uważam że jest po prostu lepszym filmem.

No tak, ale to już jest kwestia czysto subiektywna i nie ma nic wspólnego z lepszym czy gorszym montażem, czego wydawała się dotyczyć Twoja pierwsza wypowiedź. Znam i takich co twierdzą, że najlepszym dziełem Smarzowskiego jest "Kuracja" (to jest teatr tv, ale wyszedł na dvd).
PS Właśnie dodałem "Kurację" do bazy.

jestem przekonany, że montaż jest dokładnie taki jaki sobie zamierzył reżyser. Taki sposób montowania po prostu nie każdemu odpowiada jak widać.

Jeśli zamierzeniem reżysera było to aby Zdzisław Dziabas uderzył swoją żonę Bożenkę (Dom Zły), nie poprzedzając tej sceny żadnym logicznym ciągiem przyczynowo-skutkowym to swój cel osiągnął. Być może Smarzowski próbuje tym samym przemycić odrobinę kina awangardowego do swoich produkcji. W tajemnicy przed wszystkimi prowadzi eksperyment mający na celu sprawdzenie tolerancji widza na okropną jakość swoich filmów. Wątpię żeby tak było. Prędzej uwierzyłbym w to, że ITI skróciło jego film niż że zrobił taki błąd z premedytacją.

Widziałem film ponad 2 lata temu i nie pamiętam szczegółów, ale nie przypominam sobie, żeby były w nim jakiekolwiek luki, czy błędy. I na pewno nie był to żaden awangardowy eksperyment. Wszystko wynikało logicznie z konstrukcji filmu. Smarzowski opowiada o świecie, w którym przemoc jest czymś normalnym. Jeśli nie jest normalna dla Ciebie, to tylko wypada się cieszyć.

Jest ta jedna scena która zostawia ogromną lukę w całym filmie. Przemoc w tym filmie jak najbardziej pasuje i mi nie przeszkadza. Tylko, że w tym jednym przypadku z niczego ona nie wynika.

Skoro tak mówisz. Nie pamiętam, więc nie jestem w stanie udowodnić Ci, że się mylisz :)

Ciężko jest zawrzeć sarkazm w mowie pisanej. Sarkazmem było oczywiście stwierdzenie o awangardowych zapędach Smarzowskiego. Podsumowując naszą dyskusję na pewno można wyciągnąć wniosek, że Smarzowski robi filmy dobre, pobudzające do refleksji. Nie zależnie od tego jakiej jakości technicznej one są to na pewno nie zostawiają widza obojętnym a nawet zawierają dodatkowy smaczek pobudzający do dyskusji.

"Dom zły" to jeden z najlepszych scenariuszowo polskich filmów. Ja też nie jestem zbyt bystry i musiałem trzy razy obejrzec film, żeby go poskładać. Montażowe mistrzostwo - wszystko kompletne i dopasowane. Natomiast luki w Róży są ewidentne - Doktor już wspominał o amerykańskim jeepie na Mazurach i dularach.