Sommeil

napisała o Wychowanie panien w Czechach

Ciężko mi zdecydować się na ocenę. Przepadam za czeskim kinem, więc ciężko mi również o obiektywizm. Wydaje mi się jednak, że powyżej 6 nie damy rady wskoczyć. O ile historia utrzymana w ciekawym nastroju, o tyle nic z niej w mojej głowie nie zostanie. Bardzo kiepskie zakończenie wywołuje lekki niesmak... Mimo wszystko nie żałuję, że obejrzałam, dla czystego wypełnienia czasu.

Podejrzewam, że to "zasługa" pisarza, na podstawie którego książki powstał ten film (Michal Viewegh). Widziałam ten film - niewiele pamiętam. Czytałam jego "Wycieczkowiczów" (jest też film, ale nie oglądałam - na iplex.pl jest za darmo, jeśli jesteś ciekawa) i doszłam do wniosku, że najprawdopodobniej to czeski twórca czytadeł (zdaje się, że czytałam na jakiejś okładce, że jest bardzo popularny u na naszych sąsiadów). A piszę, bo za każdym razem, gdy oglądam taki sobie film czeski jest mi przykro. Czesi rozpieścili swoich widzów świetnymi filmami i trudno się potem ogląda dobrze zrealizowany, nawet ciekawy, ale jednak taki-sobie film. Czyli chciałam tu napisać, że rozumiem i współ-czuję. :-)

No zabawne, że zajrzałam do tej recenzji po półtora miesiąca i z trudem przypomniałam sobie o czym był film... To świadczy o tym jakie zrobił na mnie "wrażenie". "Wycieczkowiczów" nie widziałam, ale nadrobię to - dzięki za sugestię :) To prawda - po czeskie filmy sięgam kiedy chce obejrzeć coś abstrakcyjnego i niezłego zarazem, tutaj zdecydowanie nie polecamy...

Pozdrawiam :)