CANNES 2021: PRZEJAŻDŻKA Z CZECHOWEM

Data:
Ocena recenzenta: 7/10

Ryûsuke Hamaguchi, Haruki Murakami, Antoni Czechow - tercet odrobinę egzotyczny, ale orientując się nawet pobieżnie w ich twórczości, należy to połączenie uznać za co najmniej intrygujące. Hamaguchi ewidentnie znajduje się na fali wznoszącej, nie spuszczają go już ze swoich radarów najważniejsze festiwale świata. W tym roku, zasłużenie, japoński reżyser wyróżniony został na Berlinale, a "Drive My Car" to drugie jego dzieło, które zakwalifikowało się do głównego konkursu w Cannes, już po swojej festiwalowej premierze stając się jednym z faworytów do najpoważniejszych nagród. Z Murakamim sprawa jest nieco bardziej skomplikowana. To pisarz uwielbiany w zachodnim kręgu kulturowym, wieczny faworyt do zdobycia literackiej nagrody Nobla, z drugiej strony jego twórczość często bywa deprecjonowana przez "poważnych" intelektualistów. Ich zdaniem balansuje ona na cienkiej granicy między grafomanią i prawdziwą literaturą. Wielu reżyserów filmowych natomiast potrafi doskonale adaptować prozę Murakamiego, często zupełnie na nowo reinterpretując obecne w niej wątki i motywy, dając im drugie, filmowe życie. Tak było w przypadku mrocznego thrillera psychologicznego "Płomienie" Lee Chang-Donga , tak samo jest z filmem Hamaguchiego. 

Gdzie tu jeszcze miejsce na wybitnego, rosyjskiego dramaturga? "Wujaszek Wania" Czechowa to jeden z bohaterów "Drive My Car". To bowiem wokół tej sztuki rozegra się dramat zdradzie i zaufaniu, którego bohaterem zostaje Yusuke Kafuku (Hideoshi Nishijima), aktor i reżyser teatralny. Przygotowując się do roli w spektaklu, mężczyzna lubi jeździć po mieście w charakterystycznym, czerwonym Saabie, gdzie słucha scenariusza przedstawienia, który nagrała dla niego żona. Oto (Reika Kirishima) jest scenarzystką, przygotowującą oryginalne historie realizowane głównie przez telewizję, ale jeszcze bardziej oryginalny jest jej sposób pracy. Na większość swoich pomysłów kobieta wpada w trakcie seksu. Nazajutrz z pomocą małżonka spisuje powstałą w trakcie miłosnego uniesienia historię. Yusuke i Oto wydają się żyć w wyjątkowo symbiotycznym związku, w którym jest miejsce na pasję, pracę i miłość. Jednak pozory mylą. Ta para nie tylko niegdyś podniosła się po osobistej tragedii, ale żona zdradza też męża. Yusuke przyłapuje kobietę na gorącym uczynku, ale chcąc nie burzyć ich związku, pozostawia tę informację dla siebie, przed Oto udając, że o niczym nie wie. Pewnego wieczora przeczuwając konfrontację z małżonką, późno wraca do domu i zostaje ją martwą na podłodze. Przyczyna zgonu - nic szczególnego, krwotok wewnętrzny. Na to wprowadzenie Hamaguchi wykorzystał około 40 minut z trwającego 3 godziny filmu. Zapinamy pasy i czerwonym Saabem jedziemy dalej, do właściwej jego części.

Od wydarzeń z prologu mijają dwa lata. Yusuke wsiada do swojego samochodu i jedzie do Hiroszimy, gdzie przyjął propozycję wystawienia "Wujaszka Wanii" w miejscowym teatrze. Projekt wygląda na niecodzienny. Na warsztatach przygotowawczych pojawiają się aktorka z Chin, głucha Koreanka czy ulubieniec młodej widowni Takatsuki (Masaki Okada), którego reżyser spotkał już wcześniej, gdy przyłapał żonę in flagranti z kochankiem niedługo przed jej śmiercią. W trakcie czytania tekstu sztuki staje się jasne, że przedstawienie będzie miało raczej charakter dość eksperymentalny. Każdy z aktorów czyta swoje partie we własnym języku, część sztuki zagrana zostanie nawet w języku migowym. By zrealizować to przedsięwzięcie, Yusuke jako jego reżyser musi nie tylko precyzyjnie określić własne oczekiwania swojej obsadzie, ale też zawierzyć ludziom, z którymi pracuje. Zaufanie to słowo klucz w filmie Hamaguchiego. Bohater bowiem w Hiroszimie traci wiele ze swojej autonomii, nie tylko jako reżyser teatralny i lider dość bezkompromisowego projektu teatralnego, ale też jako człowiek. Yusuke z powodu postępującej choroby oczu jest zmuszony oddać kluczyki do ukochanego auta dwudziestokilkuletniej Misaki (Toko Miura), którą teatr zatrudnił jako jego osobistą szoferkę. Na tylnym siedzeniu, z nieznajomą dziewczyną za kierownicą, reżyser będzie musiał nauczyć się pielęgnowania swoich rytuałów, włącznie z słuchaniem taśm z tekstem sztuki nagranym dawno temu przez żonę. Oddaje w ręce Misaki nie tylko samochód, ale też powodzenie swojej artystycznej misji.

Postać szoferki to typowa bohaterka z kart prozy Murakamiego. Wyciszona, tajemnicza dziewczyna, której znaczenie dla akcji filmu wydaje się minimalne. W końcu nie uczestniczy w warsztatach teatralnych, zajmujących sporą część ekranowego czasu, nie odegra żadnej roli w tej sztuce. Misaki jedynie wozi reżysera z miejsca na miejsce i jest w tym tak profesjonalna, że nawet sam Yusuke mówi, że nie zauważa jej obecności, zwłaszcza w trakcie jazdy samochodem. Bohater poza warsztatami pozna bliżej swoją głuchoniemą aktorkę i jej męża, również członka obsady. Będzie miał okazję porozmawiać prywatnie z ostatnim kochankiem swojej żony, ale to przeszłość Misaki i sekret, który w sobie nosi oraz jego ból i trauma w dziwny sposób łączą się ze sobą, budując niewidzialną nić porozumienia ludzi na życiowym rozdrożu. 

Hamaguchi w "Drive My Car" z przekliwością studiuje architekturę międzyludzkich relacji. Dochodzi do wniosków dość oczywistych. Wszyscy dźwigamy jakiś bagaż doświadczeń, zazwyczaj z problemami przepracowujemy swoje traumy, nie zawsze komunikujemy się właściwie. Często milczymy w niewłaściwych momentach, a czasem mówimy aż nadto, acz niekoniecznie treściwie czy zrozumiale dla swojego odbiorcy. Dlatego, jak w przypadku Yusuke i jego grupy, w wyrażaniu emocji może pomagać nam sztuka. W niej przekazywane są przecież uniwersalne słowa i sentencje. Brzmi to wszystko ładnie i dość prosto, ale też Hamaguchi potrafi precyzyjnie prowadzić swoją narrację. Film trwa trzy godziny, a nie ma w nim scen zbędnych. W niespiesznym tempie przemierzamy tę historię, czując się dokładnie takie samo ukojenie i spokój jak Yusuke w swoim czerwonym Saabie. Zaiste intensywna i spełniona to przejażdżka.