Mój system ocen...

Data:

Podpatrzone na spinaczu u Habdanka

To chyba dobry sposób, żeby zacząć, bo... U mnie jest trochę inaczej.

10: moje-filmy
Kiedy tylko się da, pozwalam sobie na chwilę patosu i rezygnuję z silenia się na obiektywizm. A da się, kiedy film (czy książka, płyta) potrafi zrobić bum, wyciągnąć ze mnie flaki i zostawić je jakimi nigdy wcześniej nie były. Innymi słowy: koniec świata i początek nowego. Nawet jeśli: "kaman, to tylko film!"; przyszedł, objął, wypełnił. To bezczelna i hipersubiektywna ocena, nawet nie umiem się bronić (choć merytorycznych argumentów dla nich jest co niemiara): dla mnie w całości są właśnie takie, jakie być powinny... Tak, po prostu moje ulubione filmy.

9, 8 - świetne filmy
Prawdopodobnie najlepsze filmy, jakie oglądałam. Misz-masz gatunków jest ogromny. Są tu solidnie zrobione, zachwycające rozmachem dzieła epokowe. Są komedie - totalnie absurdalne, albo te romantyczne, wyjątkowo ciepłe, bez cukru. Jest wszystko, do czego lubiłabym wracać i czasem rzeczywiście łamię swoją zasadę "nie oglądam nic po raz drugi", tylko po to, żeby wywołać znów to samo wrażenie.

7, 6 - dobre filmy
Czasem w filmach jest coś, co nie pozwala uznać go za zły, mimo że nie pasuje do nas samych. Nie ten gatunek, nie ten bohater, nie ten nastrój... Albo film jest po prostu fajny. Miło się go ogląda, wciąga, nie jest głupi, niesie ze sobą jakieś wartości. Ale nie jest to nic powyżej przeciętnej. Może w swoich czasach był naprawdę świeży, tudzież miał być po prostu solidny i taki się stał. Albo w końcu film zapowiada się co najwyżej na średni, a tu nagle przychodzi kulminacja i zakończenie, które wbijają w podłogę. Czy odwrotnie: wszystko idzie w dobrą stronę, gdy pojawia się element irytujący... Kiepski aktor, kiepska scena, albo (najgorzej) kiepskie zakończenie. To właśnie kategoria filmów z jakimś "ale".

5, 4, 3 - średnie filmy
Nie ma co się nad nimi rozwodzić. Są tu zawiedzione nadzieje, filmy rozbuchane, filmy z kategorii "przerost formy nad treścią", filmy z przemocą bez sensu, filmy niezrozumiałe, filmy banalne, filmy za długie i za nudne. Trzy stopnie gradacji świadczą tylko o tym, że czasem jest lepiej, a czasem gorzej, ale zbyt dużo rzeczy rozczarowało.

2, 1 - filmy, które nie powinny powstać
Coś, czym odróżniam je od filmów średnich jest nagromadzenie elementów banalności i przewidywalności, czasem też czynnika irytującego. Było pełno takich filmów, telewizja uwielbia je nam pokazywać, więc nie będę tu dodawać często. Pomstować będę zwłaszcza na te bardziej reklamowane. Jako odbiorca kultury popularnej, nie lubię być traktowana jak idiotka i karmiona truizmem.

Hm, dziękuję. :)