Chemiczny sobowtór

Data:
Ocena recenzenta: 6/10

Tom jest problematycznym dzieckiem. Nie potrafi skupić się w szkole, nie słucha, nie stosuje się do poleceń. Nieprzystosowanie sprawia, że w końcu trafia do lekarza, który zdiagnozuje zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi, znany lepiej jako ADHD. Chłopiec dostaje leki i się zmienia Ten drugi Tom znika, zostaje przytłumiony. Tylko czy chemia jest sposobem na to, żeby stać się innym człowiekiem i kto ma prawo decydować o tym jakie typy osobowości są skazane na medyczne wymazanie?

Gdyby nie kontekst Ten drugi Tom Rodrigo Pli i Laury Santullo byłby jedynie poprawnym narracyjnie, wyważonym, kinem psychologicznym o problematycznym dziecku. Porusza jednak dwie bardzo ważne dla współczesnych Stanów Zjednoczonych kwestie: doświadczenie migracji i zależność od leków. Pierwszy temat wydaje się aż przesadnie wizualnie wyeksploatowany, nawet jeżeli nie przez kino, to przez inne media. Pla (Meksykanin) i Santullo (mieszka na stałe w Meksyku, ale urodziła się w Urugwaju) potrafią jednak wykroić z niego coś dla siebie. To przede wszystkim bliskość. Tom i Elena są ze sobą bliżej niż normalnie matka i dziecko w tym wieku. Po prostu świat wokół jest nieprzyjazny, a ludzie nie chcą ich zrozumieć. Bynajmniej nie chodzi o barierę językową, a różnicę kulturową. Elena chcąc nie chcąc tworzy meksykańską rodzinę, nawet jeżeli znajduje się daleko od ojczyzny. Bliskość jest też wymuszona przez rozdzielenie z resztą bliskich. Ojciec Toma nie mieszka w Stanach Zjednoczonych. Dla chłopca jest przede wszystkim głosem w słuchawce i marzeniem, wakacje nad morzem z tatą to jego największe pragnienie. Reszta rodziny również została w ojczyźnie, matka i syn są więc na siebie skazani.

Izolacja sprawia, że Elena musi pokładać wiarę w działanie systemu opieki. Ten diagnozuje jej syna i daje mu leki. Chłopiec się zmienia, jest spokojniejszy, łatwiej mu pracować z rówieśnikami. W pewnym momencie matka zaczyna mieć wątpliwości czy leki nie zabierają jej prawdziwego syna. Para reżyserów nie daje jednoznacznej odpowiedzi na pytanie czy tak faktycznie jest, jednak nieufność nie bierze się znikąd. Kontekst amerykańskiego rynku produktów medycznych nie napawa optymizmem. Podejrzenia, że leki służą kontroli społecznej i wzmocnienia władzy korporacji nad obywatelami nie są już teorią spiskową. Nie po kryzysie opioidowym, który taki schemat działania wydobył na światło dzienne. Nieufność, poczucie zagrożenia cały czas siedzi pod skórą bohaterów, nie daje o sobie zapomnieć, jakby nawet chemia była przeciwko nim.

Pla i Santullo nie popadają jednak w fatalizm. Odnajdują w relacji Toma i Eleny miłość, co zdejmuje z filmu dużą część ciężaru. Udaje im się także nie zrobić z tytułowego bohatera demonicznego dziecka. Na taki pomysł wpadła chociażby Nora Fingscheidt autorka Systemsprenger, filmu ważnego, ale też niezwykle trudnego do oglądania. Para reżyserów zamiast jednoznaczności i retorycznej siły woli subtelności. Dzięki temu Ten drugi Tom cały czas okazuje szacunek wobec swoich bohaterów i ich problemów. Płaci za to wyrazistością, za to najciekawsze w nim są postawione pytania i nie zawsze oczywiste konteksty.