Dzika Północ

Data:
Ocena recenzenta: 6/10

Laponia - kraina reniferów, śniegu, tundry i świętego Mikołaja. Z tego słodkiego obrazka w The Last Ones w reżyserii Veiko Õunpuu wyrzucony został jedynie starzec w czerwonym kostiumie. Mimo to północ Finlandii niewiele ma wspólnego z idyllą. Przede wszystkim dlatego, że jej wizerunek obarczony został kopalnią, z całym skomplikowaniem współczesnego wydobywania surowców.

Akcja filmu rozgrywa się wokół kopalni, której kończą się złoża. Kompleks jest właściwie niewidoczny z góry, nie da się zobaczyć charakterystycznych wież szybowych. Pod tundrą znajdują się tunele, a na powierzchni mieszkają ludzie żyjący z wydobycia. Nie ma jednak już co wydobywać, a każde pójście dalej grozi zawaleniem. Rozwiązaniem może być jedynie kupno ziemi i ekspansja w innym kierunku. Jej właściciel woli jednak czekać na śmierć w przyczepie kempingowej na środku pustkowia, niż sprzedać choćby piędź należącego do siebie terenu. Na rozbudowie najbardziej zależy Karlowi (Tommi Korpela) to on jest panem i władcą tego miejsca. Kopalnia daje mu nie tylko ogromne zyski, ale też kontrolę nad społecznością. Nie dość, że jest jedynym pracodawcą, to jeszcze kontroluje nawet co jego pracownicy/poddani jedzą i zażywają. Organizuje nawet przemyt narkotyków, żeby przywiązać ich jeszcze bardziej. Psychopatyczny Karl uwielbia władzę i aby ją utrzymywać będzie uwodził, przekonywał, zastraszał i wykorzystywał przemoc. To on ustanawia ramy dramatu dla pozostałych bohaterów. Przede wszystkim dla Riitty (Laura Birn), młodej dziewczyny zmęczonej pracą sprzątaczki, którą miejscowy bogacz staje się coraz bardziej zainteresowany oraz Rupiego (Pääru Oja), do którego ojca należy złożodajna ziemia.

Opowiadanie o małych społecznościach to specjalność kina europejskiej Północy, jednak Õunpuu podchodzi do tematu nietypowo. Od początku wiadomo, że kopalnia to żadna sielanka. Jej piękny wizerunek nie zostanie zniszczony przed odkrycie niewygodnej prawdy, brudne sekrety nie robią tu na nikim wrażenia, ponieważ nic czyste nie jest. The Last Ones zbudowano na innej różnicy, tej między naturą, a światem człowieka. Piękne, monumentalne góry i pustkowia kontrastują z tworami ludzkich rąk. Nikczemność rabunkowego wydobycia walczy z monumentalnym krajobrazem. Ludzie w tym filmie są mali i śmieszni, chociaż jest to humor trudny do przyswojenia.

Õunpuu nie przesadza z awangardowymi środkami wyrazu, wyróżnia się jedynie nietypowa, niepokojąca muzyka Svena Grünberga. The Last Ones pozbawione zostały formalnych fajerwerków. Wciąż to inteligentnie opowiedziana historia przetwarzająca westernowe motywy na potrzeby Laponii. Dzika Północ nie ustępuje niczym Dzikiemu Zachodowi. Zarówno jeżeli chodzi o piękno, jak i okrucieństwo jej mieszkańców.

 

Film prezentowany w Konkursie Filmów Bałtyckich 24. Festiwalu Black Nights w Tallinie