Rozmowy z katem

Data:
Ocena recenzenta: 6/10

Natasza Mierkułowa i Aleksiej Czupow znów chcą zaskoczyć wszystkich. Opowiedzenie o Wielkim terrorze z perspektywy członka służb specjalnych to wybór co najmniej kontrowersyjny. Kapitan Wołkogonow bieżał nie jest jednak propagandową laurką, a wejściem w dialog z niełatwą przeszłością.

Kapitan Wołkogonow to idealny oficer służb. Lojalny, wysportowany, niewahający się przed niczym. Zwątpienie dopada go kiedy jego koledzy zostają wezwani na reewaluację. Można z niej wrócić na dwa sposoby, z awansem lub martwym. Wołkogonow nie zamierza ryzykować i ucieka. Zabiera ze sobą teczkę z aktami ofiar służb. Odwiedza ich rodziny informując o prawdziwym losie ich bliskich i stara się uzyskać wybaczenie. Nie pomoże mu to na tym świecie, ale jeżeli istnieje jakiś inny, to wciąż istniej szans na uniknięcie potępienia. Historia składa się z mniejszych epizodów, w których Wołkogonow konfrontuje się z ludźmi, którzy nie do końca rozumieją jak działa system, w którym muszą żyć.

Mierkułowej i Czupowa nie interesuje realizm, ich film utrzymany jest w bułhakowskiej estetyce. Oficerowie NKWD to herosi na miarę radzieckich czasów, daleko im do burżuazyjnego wyglądu, są wygimnastykowani, śpiewają patriotyczne pieśni w chórze. Jednocześnie estetycznie daleko im do zgrzebności radzieckiego życia. Wygląd kostiumów jest tu wręcz gopnikowski, jaskrawo czerwone ubrania to właściwie dresy, a ogolone na łyso głowy odwołują raczej do współczesnych blokowisk niż porewolucyjnych kamienic. Jednocześnie scenograficznie Kapitan Wołkogonow bieżał jest utrzymany blisko czasu akcji. Po ulicach poruszają się przedwojenne samochody. Leningrad wygląda prawdopodobnie, jednak ściany budynków ozdobione są muralami. Już niszczejącymi, ale przypominającymi o awangardowych ambicjach. Uliczna sztuka wytrąca przestrzeń ze swojego czasu, w końcu awangarda zawsze miała wybiegać w przyszłość.

Odrealnienie radzieckiej machiny terroru to miecz obosieczny. Jednocześnie nadaje filmowi lekkość i pozwala go zastosować również do innych czasów i miejsc. Mierkułowa i Czupow zdają się mówić, że katem można stać się zawsze, wystarczą do tego odpowiednie okoliczności. Nad Kapitan Wołkogonow bieżał wisi pytanie o szacunek dla ofiar. Czy tortury i śmierć są elementami, które można wykorzystać w postmodernistycznej grze? Pytanie ważne, ale też i bezzasadne, ponieważ już są używane przez rosyjską rządową propagandę. Twórcy Człowieka, który zaskoczył wszystkich podejmują tę samą grę, którą od lat rozgrywają rosyjskie media rządowe. Na szczęście ich cele są inne, nie nakręcili swojego filmu, żeby oskarżać czy gloryfikować. Zadają jedno istotne pytanie, czy katom należy się wybaczenie?