Wkraczając w pustkę

Data:
Ocena recenzenta: 6/10

Grzać się na słońcu, kiedy woda chłodzi stopy. Pić piwo na plaży i nie myśleć o niczym. To marzenia, którym ulega Neil, główny bohater Sundown Michela Franco. Zostawia wszystko, żeby nie robić nic w ciepłym Acapulco. Reżyser Nowego porządku pokazuje jednak, że nawet tak ograniczone ambicje nie są łatwe do spełnienia.

Neila (Tim Roth)  poznajemy, kiedy z siostrą i dwójką jej dzieci przebywa w luksusowym hotelu w Meksyku. Tak drogim, że poza ich czwórką i bardzo dyskretną obsługą nie widać żadnych ludzi. Tylko basen, rośliny i piękny krajobraz. Alice (Charlotte Gainsbourg) jednak w pewnym momencie odbiera telefon i dowiaduje się, że ich matka nie żyje. Rodzina natychmiast wraca do Londynu. Wszyscy poza Neilem. Ten udaje, że zgubił w hotelu paszport i zostaje w Acapulco. Nocuje w podrzędnym hotelu, chodzi na publiczną plażę, pije jedno piwo za drugim i poznaje dziewczynę. W końcu przestaje odbierać telefon. Nie chce zajmować się pogrzebem. Pragnie tylko słońca, wody, alkoholu i seksu.

Sundown zbudowane jest na kontraście między potrzebami, z jakimi przyjeżdżają turyści, a meksykańską rzeczywistością. Franco stawia diagnozę, że bogaci Europejczycy i Amerykanie oczekują pustki. Zaspokajają potrzeby ciała, które nagrzane w słońcu, nakarmione i odurzone alkoholem nie chce już niczego więcej. Neil odcina się od świata, z którego pochodzi. Nie potrafi nawet wyrazić jakie motywy nim kierują, po prostu siedzi na plaży. Jednocześnie Meksyk nie jest miejscem pełnym szczęśliwych ludzi wygrzewających się nad brzegiem morza. Acapulco to jedno z bardziej niebezpiecznych miast w kraju, dalekie od sielanki luksusowych hoteli. Zwłaszcza wtedy, kiedy chodzi się na publiczną plażę i widzi na niej morderstwo z użyciem broni palnej. Podobnie jak w Nowym porządku reżyser opowiada o nierównościach i przemocy, tym razem jednak jego film jest dużo bardziej kameralny. Nie ma w nim rewolucji, wciąż jednak leje się krew.

Tym razem Franco mówi o Meksyku wprost. Pokazując konkretne miejsce w miarę określonym czasie. Dynamika stosunków rodzinnych jest tu też oczywiście ważna, ale znane twarze Tima Rotha i Charlotte Gainsbourg służą przede wszystkim za wehikuły pozwalające na dotarcie dalej z przekazem. To kino polityczne, które tym razem ma dotrzeć nie do Meksykanów, a przede wszystkim do mieszkańców Zachodu. Sundown mówi wprost - opalając się w kurortach Meksyku jesteście winni.