Sędziowie [WFF 2009]

Data:
Ocena recenzenta: 7/10

Film bardzo ciekawy już z opisu i podejrzewam, że gdyby nie został pokazany w dużej sali Multikina, to mogłoby zabraknąć miejsc. Pomysł, żeby pokazać wielki sport od kuchni, jest świetny, a sposób wykonania - rewelacyjny: zamiast robić wywiady, śledzić wyniki itp., wystarczyło wejść na stadion piłkarski z kamerą i... wyciąć z niego piłkarzy i tłumy, pozostawiając praktycznie tylko sędziów.

Sędziowie piłkarscy to twardzi faceci. Jak zauważa żona jednego z nich, podczas meczu zmieniają im się twarze i ona takiej miny męża na żywo nigdy nie widuje. Nic dziwnego - trzeba ciągle biegać i mieć oczy dokoła głowy, a jak przyjdzie co do czego, to postawić się rozemocjonowanym graczom, którzy - jak to sportowcy - są naładowani testosteronem po dach i właśnie walczą.

Gorzej: bywa, że publiczność zaczyna kwestionować ich decyzje. Reżyser miał chyba wyjątkowe szczęście, że na ostatnich mistrzostwach sędzia Webb naraził się polskim kibicom tak, że nawet grożono mu śmiercią (i powiedział to sam premier!). Ten epizod pozwolił mu mocniej pokazać ciężar tej pracy, a przy okazji jest to miłe polonicum.

"Zabić sędziego" jest w swojej wymowie nieco ironiczne i zabawne. Gdy słyszymy co między sobą mówią sędziowie na boisku, to widać, jak gorączkowo próbują sobie poradzić i jak puszczają im nerwy. Podoba mi się też sposób narracji - zaczynamy od takich właśnie scen i dopiero z czasem powoli pojawiają się inne aspekty - skupienie w szatni, reakcje rodzin przed telewizorami, nocne życie i spotkania robocze przy piwie, uwikłanie w system ocen przez władze piłkarskie i podskórna rywalizacja, kontakty z prasą... Słowem krótki przegląd rozmaitych rzeczy składających się na życie międzynarodowego sędziego piłkarskiego.

Najważniejszym wątkiem jest agresja wobec sędziów, ale towarzyszy mu mniej eksponowana refleksja dotycząca samej istoty sędziowania we współczesnym świecie. Pod sam koniec pada stwierdzenie, że sędziowie będą się mylić i ludzie powinni to zaakceptować, tak jak akceptują fakt, że piłkarze też działają na bieżąco, bez wsparcia technicznego.

Mam trochę inne zdanie na ten temat - sędziowie mają przecież system łączności, więc są bardziej uprzywilejowani od graczy. Zresztą - skoro za piłką stoją wielkie pieniądze (i niestety wielkie szwindle), to raczej nie uciekniemy przed oceną korygowaną przez nagrania z kamer. Przecież sędzia piłkarski ma w gruncie rzeczy taką samą funkcję co sędzia w sądzie - jeśli więc trzeba czekać na wyniki procesów, to być może ważne mecze także powinny być oceniane maksymalnie uczciwie, a nie od razu i bez odwołania?

Ale fanem sportu nie jestem, a zeszłoroczne mistrzostwa interesują mnie tyle samo co zeszłoroczny śnieg. Niemniej film jest świetnym portretem i oferuje znakomitą rozrywkę oraz 100% akcji. Jedyny minus to przesadzona głośność na seansie podczas festiwalu - próbowałem zatykać sobie uszy, ale do tej pory szumi mi w głowie... Ale to oczywiście wina obsługi technicznej WFF. Poza tym polecam każdemu.

Zwiastun mówi chyba sam za siebie:

Inne materiały wideo związane z filmem:

http://vimeo.com/lesarbitres/videos

Zwiastun: