Wstyd - próba recenzji

Data:
Ocena recenzenta: 8/10

...I want to wake up in a city

That doesn't sleep


And find I'm king of the hill


Top of the heap...


...śpiewa głosem pełnym entuzjazmu i nadziei Frank Sinatra.



Już od pierwszej chwili Brandon (Michael Fassbender) daje się poznać jako king of the hill, człowiek sukcesu. Jest dobrze ubranym, przystojnym, wielkomiejskim singlem, mieszkającym w przestronnym apartamencie w Nowym Jorku. Czas spędza na pracy w korporacji, zabawie w drogich klubach w towarzystwie podobnych do siebie mężczyzn i niezobowiązującym seksie z przypadkowymi kobietami. A jednak Brandon sprawia wrażenie zmęczonego. To uczucie zmęczenia i braku satysfakcji pogłębi się, kiedy zamieszka z nim jego siostra.


Sissy (Carey Mulligan) wydaje się zupełnym przeciwieństwem Brandona. Neurotyczka, z nieuporządkowanym życiem osobistym, wiecznie w drodze, jest chodzącym chaosem. Tymczasem oboje są do siebie bardzo podobni. Brandon, dotychczas traktujący relacje z kobietami wyłącznie jako źródło satysfakcji seksualnej, zaczyna dostrzegać bezsens takiego życia. Na twardej skorupie chłodnego, zamkniętego w sobie cynika pojawia się coraz większa rysa. Sissy, łasząca się do każdego, kto może poświęcić jej choć odrobinę uwagi, wplątuje się w związki bez przyszłości. Powoli dociera do niej beznadziejność sytuacji. Oboje, Brandon i Sissy szukają tego samego, choć innymi drogami. Podobnie też, choć we właściwy sobie sposób, zareagują, kiedy uświadomią sobie, w czym tkwią i jak wygląda ich życie.


Steve McQueen stworzył sugestywny i niepokojący obraz współczesnych mieszkańców metropolii, gdzie wszystko jest budowane na pozorach, normalność jest rzeczą umowną, a erzac namiętności podaje się dożylnie, doustnie lub z dostawą do domu. Głód emocji zaspokaja się jedynie przez zwiększenie dawki.


...I want to wake up in a city

That doesn't sleep


And find I'm king of the hill


Top of the heap...


...śpiewa ze smutkiem Sissy. Nadziei brak.

Zwiastun:

Pierwszy raz tę piosenkę wykonała Liza Minelli w musicalu Martina Scorsese i jej interpretacja jest podobna do tej Sinatry ;)

Bo ta piosenka ma taki właśnie wydźwięk - bardzo pozytywny, optymistyczny :) Pierwszy raz spotkałam się z tak smutną interpretacją tego utworu, dlatego tak mocno zapadło mi to w pamięć.

Ja na tę piosenkę zareagowałam tak jak Brandon...

Ten utwór "od zawsze" był na liście moich muzycznych poprawiaczy nastroju, więc śpiew filmowej Sissy zupełnie mnie zaskoczył. Moment, kiedy wykonuje tę piosenkę, uważam za jeden z mocniejszych w filmie. Dodatkowo - Mulligan zagrała bardzo przekonująco, czego się po niej nie spodziewałam.

Ja miałam dobre przeczucia co do Mulligan :-), ale też nie sądziłam, że mnie tak trzepnie ta scena.

mnie się ta piosenka nie podobała, aż do teraz kiedy odkryta została jej nostalgiczna strona, marzenie które straciło blask kiedy się do niego przybliżyć, tak to chyba kluczowa scena w filmie... Brandon uświadamia sobie, że żyje w więzieniu...

Dodaj komentarz