Łukasz Mantiuk

napisał o Les Miserables Nędznicy

Najbardziej oczekiwany przeze mnie "Oscarowy pewniak". Polski tytuł "Les Miserables Nędznicy" podobnie koszmarny jak "Kochankowie z Księżyca. Moonrise Kingdom" :/

To swoisty kompromis, w internetach były dwie frakcje, jedna za tłumaczeniem tytułów, druga przeciw. Dystrybutorów nawiedził duch króla Salomona i zadał pytanie "Why don't we have both?". Odtąd dystrybutorzy prowadzeni światłem wiekuistej mądrości będą wprowadzać tylko filmy z podwójnymi tytułami, gdyż jak inaczej przeciętny widz doceni kunszt tłumacza? Takie śmiałe umiędzynarodowienie tytułu podkreśla też odwagę firmy, która wprowadza film do Polski wcześniej niż na takie atrakcyjne rynki jak Lesotho czy Saint Vincent i Grenadyny.

Ok, to teraz wytłumacz mi to:

Kochankowie z Księżyca. Moonrise Kingdom

Kochankowie z Księżyca = Moonrise Kingdom ?

Nie, ale to miało zachować w całości owcę i nakarmić wilka, czyli jest oryginalny tytuł i drugi, prawdopodobnie bardziej chwytliwy. Wierność oryginałowi i nachalna promocja w jednym :) Na swój sposób jestem dumny z osób wymyślających te polskie tytuły.

Ok, to moje ostatnie czepialstwo - niech się zdecydują w końcu na jeden, ten sam szablon. Bo było już:

angielski: polski
angielski polski
angielski. polski

oraz każda z tychże kombinacji w odwrotnej kolejności. Razem sześć różnych sposobów. Tego już nie wytłumaczysz :P

Zapomniałeś o wersji z myślnikiem :) Mnie się wydaje, że to zależy od tego jaką mają koncepcję na plakat, bądź ogólnej tytułowej polityki firmy.
Kino Świat jest wierne wersji z kropką "Czarny Czwartek. Janek Wiśniewski padł", "Tulisie. Przygoda w słonecznej krainie", "360. Połączeni". Sam widzisz, w tym musi być jakaś metoda :)