Les Corps Impatients

Data:
Artykuł zawiera spoilery!

Charlotte i Paul to para dwudziestoletnich studentów z Marsylii. W trakcie rutynowych badań medycznych u dziewczyny lekarze rozpoznają raka płuc i kierują ją na terapię specjalistyczną do Paryża. Na miejscu zostaje poddana chemioterapii mimo spodziewanego krótkiego okresu przeżycia. Uczucie między Charlotte i Paulem zostaje wystawione na ciężką próbę. Sytuacja komplikuje się, gdy do ich wynajmowanego w Paryżu mieszkania przyjeżdża jej nie widziana od pięciu lat kuzynka Ninon. Uroda gościa przyciąga uwagę Paula. Charlotte świadoma tego faktu równie dobrze jak utraty własnej atrakcyjności w wyniku choroby nowotworowej i prowadzonej chemioterapii mimowolnie popycha ich ku sobie. Całą trójkę zaczyna łączyć jakiś dwuznaczny układ przepełniony napięciem, seksem, strachem, winą, bólem i cierpieniem.

Film "Les Corps Impatients" jest debiutem fabularnym reżysera Xaviera Giannoli, który napisał do niego scenariusz oparty na powieści Christiana de Montelli. To próba ukazania na ekranie tematu umierania na raka młodej osoby. Mimo coraz częstszych przypadków tego typu w realnym życiu, temat ten nie został jeszcze w kinie wyeksponowany. Xavier Giannoli próbuje ukazać go przez pryzmat miłości. Przed laty podobny temat z podobnej perspektywy zaprezentował Arthur Hiller w melodramacie "Love Story". Jednak francuska produkcja daleka jest od melodramatu. Związek Charlotte i Paula ma w sobie znaczną dawkę pożądania oraz seksu okresowo wręcz brutalnego i dopuszczającego udział Ninon jako uczestnika, a nie świadka tej namiętności. Reżyser w interesujący sposób sfilmował ludzkie ciało - chętne, ale też niecierpliwe, to zdrowe, to cierpiące, to wytatuowane, to pożądane i to odrzucone, zniszczone przez chorobę. W zwykłych warunkach ciało drugiej osoby jest w związku przedmiotem pożądania. W chorobie libido traci swoje znaczenie zarówno z punktu widzenia prokreacji, jak i tworzenia związku i okazywania uczucia. Seks nie oferuje wtedy spokoju i komfortu, nawet nie pozwala na odreagowanie stressu. Jest raczej tylko rozpaczliwą próbą udowodnienia istnienia jeszcze stricte biologicznego aspektu egzystencji. To jakby podświadomy sygnał do własnej świadomości i do świata zewnętrznego - żyję, bo instynktownie chcę żyć, bo oddycham, pobieram i wydalam pokarm, prokreuję. Jest jednak w tym zachowaniu jakaś patologia i chaos. Może dopiero śmierć przywraca spokój i porządek. Może w perspektywie zbliżającej się śmierci ciało znów jest cenione - jak w scenie, gdy Ninion leżąc w wannie trzyma w ramionach Charlotte.

Akcja filmu przedstawiona jest w sposób wiarygodny. Ten efekt ułatwiają ujęcia z kamery trzymanej na ramieniu. Sceny kręcone są w większości w zamkniętych pomieszczeniach. Ścieżka dźwiękowa jest stonowana. Tworzy to specyficzny introspektywny klimat i podkreśla napięcie między uczestnikami dramatu. Na uwagę zasługuje gra aktorska Laury Smet jako Charlotte i Nicolasa Duvauchelle jako Paula (obie kreacje doczekały się nominacji do nagrody Cezara). Postać Paula przyciąga wzrok jeszcze z jednego powodu - to student prawa, którego ciało pokryte jest obficie tatuażami. Wielki napis na plecach "Straight edge" sugeruje przynależność do tej subkultury. Niemniej Paul pokazany jest w scenach palenia, picia alkoholu czy uprawiania poligamicznego seksu. Taki sposób życia łamie trzy podstawowe przykazania tego ruchu społeczno-kulturalnego.

"Les Corps Impatients" można określić jako film o seksualności, śmierci i umieraniu. Trójka protagonistów powiązana jest więzami seksualnego zauroczenia. To nie klasyczny trójkąt mężczyzny i dwóch partnerek, chociaż priorytetem związku jest seks. W specyficznych okolicznościach mężczyzna oddala się od jednej partnerki zbliżając się do drugiej. Czy on nadal kocha tą pierwszą w perspektywie czekającej ją śmierci? Czy w klasycznym rozumieniu miłości "kochać" znaczy również "opiekować się"? Czy w obliczu umierania drugiej osoby powinniśmy troszczyć się o nią nawet jeśli już jej nie kochamy? Czy ta umierająca osoba powinna troszczyć się o to, czy po jej śmierci będziemy szczęśliwi? Czy w takiej sytuacji teraźniejszość związana jest z przeszłością, czy raczej z przyszłością? Czy ważniejsze jest pytanie "skąd przychodzimy", czy "dokąd idziemy"?