Film drogi? Dramat? Film biograficzny? - każdy z nas może być nosicielem dpowiedzi na to pytanie.

Data:
Ocena recenzenta: 10/10

Wygląda na to, że kontynuacja "Filmu o chodzeniu po lesie zimą" jest znacznie dojrzalsza od części pierwszej.
Twórca podejmuje postmodernistyczną grę z widzem, między innymi wyraźnie widać inspiracje kinem niemym: obraz dominuje nad dźwiękiem, zaś sposób w jaki surowy krajobraz został wykorzystany do wydobycia wewnętrznych przeżyć bohatera (szkoda, że nie wiadomo jakich, ale to drobiazg), przywodzi na myśl dokonania mistrzów szkoły skandynawskiej (Ojcze Dyrektorze, Maurice Stiller mógłby Ci buty czyścić!).
Nie brakuje również odniesień do bardziej współczesnego nurtu w kinie - ujęcia "kręcone" z ręki, brak dodatkowego oświetlenia planu, brak dodatkowych rekwizytów sztucznie wzbogacających akcję, wreszcie - brak nazwiska reżysera w napisach końcowych, a nawet w ogóle brak napisów końcowych - tak, wielbiciele Dogmy powinni być usatysfakcjonowani - wczesnośrodkowy Lars von Trier nie wyreżyserowałby tego lepiej.
Od strony formalnej film zachwyca odważnym montażem, ponadto reżyser nie boi się długich ujęć, co ostatnio należy, niestety, do rzadkości.
Jeszcze nie jestem pewna do jakiego gatunku można zaliczyć obie części ( film drogi? dramat? film biograficzny?), ale prawdziwy geniusz wymyka się próbom zaszufladkowania, wiadomo.

Zwiastun:

Pojawiają się nowe koncepcje. Tę nazwałbym duńską.

Dodaj komentarz