Podsumowanie Tofifest

Data:

Na szybko sklecone podsumowanie Tofifest 2011 o znikomej wartości merytorycznej.

TOP3 Konkursu

Adem / Oxygen - 9,5

Dla mnie niezaprzeczalnie najlepszy film zarówno konkursu jak i całego festiwalu. Głównym bohater, Tom, cierpi na mukowiscydozę, genetyczną chorobę niszczącą jego płuca. Temat nie jest przypadkowy, ponieważ na tę samą chorobę cierpi reżyser filmu Hans Van Nuffel. Być może to spowodało, że film jest tak realistyczny, pozbawiony zbędnego patosu i moralizatorstwa. A pułapek i miejsc na tanie wzruszenia było w tym filmie co nie miara - Van Nuffelowi nie tylko udało się wyjść z tego wszystkiego obronną reką, ale także zaskoczyć mnie kilka razy, szczególnie końcowką. Dla miłośników szpitalnych dramatów i platonicznej miłości pozycja obowiązkowa.

Sibir.Monamur - 8

Rosja to kraj tak dziwny i tak doświadoczny przez historię, że gdyby nie polska kinematografia, to naprawdę nie dziwiłbym się, że powstają tam tak świetnie filmy. Sybir.Monamur to obraz z jednej strony kojarzący się z wybitnym Ładunkiem 200, a z drugiej strony mający w sobie coś z współczesnego kina meksykańskiego (tak, wiem, że akcja dzieje się na Syberii), gdzie losy bohaterów w końcu się przecinają. Tytułowe Monamur to wioska położona na mroźnej Syberii, gdzie nie do końca dotarła cywilizacja, dotarły za to wszystkie patologie tak charakterystyczne dla homo sovieticusa. Żyjąc na odludzi nie możesz być pewny, że nie zaatakują Cię wilki, będąc w wojsku nie możesz być pewny, że będziesz służyć Matce Ojczyźnie, będąc dzieckiem nie możesz być pewnym, że ktoś się Tobą zaopiekuje. Reżyser bardzo sprytnie żongluje postaciami i montażem, do tego naprawdę świetnie zdjęcia i wiarygodni aktorzy i mamy jeden z lepszych rosyjskich filmów ostatnich lat.

King's Road - 7,25

Od 300-tysięcznej Islandii nie można wymagać, aby nagle zaczęła produkować filmy skrajnie różne zarówno pod względem formy jak i treści. Parking Królów to kolejny przedstawiciel "nurtu islandzkiego", i kto oglądał jakikolwiek film z tego kraju na pewno wie o czym mówię. Daleki jestem od zarzucania mu odtwórczości, chociaż pewne motywy znamy doskonale. Teatr absurdu, gdzie przy użyciu tragizmu forsuje się przekaz komiczny, a przy użyciu komizmu przemyca się przekaz tragiczny. Film czerpie w pewien sposób z argentyńskich oper mydlanych, ale jest to tylko udane dopełnienie świetnego scenariusza. I niech nie zmyli was martwa foka używana jako portfel, ten film warto obejrzeć! (przynajmniej jeśli nie jest się pasjonatem kina made in Islandia)

TOP 3 Pomyłki. Nagroda imienia kapelsza turina.

Farewell Bagdad - 3

Fakt faktem, bardzo sympatyczny ten reżyser, ale na jego miejscu nie byłbym tak zadowolony. Nie zrozumiałem do końca jakie było zamierzenie, ale zdaje się, że miał to być metafizyczny dramat, ukazujący przeraźliwe skutki wojny w Iraku zarówno dla agresorów jak i tubylców. A wyszły z tego amatorsko zmontowana pocztówki z Iraku z absolutnie beznadziejną muzyką, fatalnym scenariuszem i pompatycznymi aktorami. Trzymamy się z daleka zarówno od filmu, jak i od Pana Reżysera, od którego trudno się potem uwolnić.

Proste Pragnienia - 0,25/10 (Reżyseria -1/10)

Jeśli ktoś oglądał przefantastyczny serial Zostać Miss w wieku okołoginazjalnym to na pewno zrozumie, co to znaczy zobaczyć na żywo Aleksandrę Nieśpielak. Niestety, pozostanie to jedynym ciepłym wspomnieniem z tego pokazu, na którym zaprezentowano mi nawet aktora, który w filmie wypowiada dwa słowa ("daj browara"). Szkoda, że ten tekst nie padał na planie częściej, ponieważ pijani aktorzy zapewne wypadliby bardziej przekonująco i wiarygodnie, a już na pewno uśmiech politowania na twarzy widzów spodowany byłby ich stanem, a nie ogólną marnością i amatorszczyzną bijącą z serialu. Rozumiem, że jest to film niskobudżetowy i niezależny, ale nie usprawiedliwia to wszystkich błędów popełnionych na etapie pisania scenariusza. W zasadzie chętnie kupiłbym ten scenariusz i dał znajomym w prezencie, zmieniłbym tylko okładkę na coś w stylu" 69 podstawowych błędów i banałów spotykanych w polskich filmach". Nie chcę się pastwić nad reżyserem, ale zrobił na mnie wrażenie półgłówka. Pomijam już to, że próbował w pseudointelektualny sposób analizować swoje dzieło pod różnymi kątami ( to tak, jakby Leszek Kołakowski zaczął analizować teksty Dody), a także, że ma "dobre przeczucia co do festiwali międzynarodowych" ( przecież nawet w Polsce jedyne miejsce, gdzie film będzie miał szansę się przebić to Festiwal Kiczu i Innych Całkowicie Nieudanych Rzeczy, Które Jednak Według Ich Twórców Są Wartościowe), a także to, że na spotkaniu z Dagurem Karim zrobił z siebie całkowitego idiotę i ignoranta. Chodzi o kulturę osobistą. Pan reżyser spóźnił się na pewien pokaz, po czym... po prostu zaczął głośno domagać się miejsca dla siebie. Precz z artystami ja powiadam, precz!

Eastern Drift - 0,75/ 10

Litewski niewypał. Co prawda nie oglądałem Weekendu, ale przypuszczam, że to dzieło na podobnym poziomie. Gangsterzy, prostytutki, amfetamina, metaamfetaminca, crack. turboamfetamina i Bóg wie co jeszcze. Całkiem nieźle sprawdziłoby się jako parodia, ale jednak film robiony totalnie na serio. Dziwne, ale część ludzi wytrzymała do końca. No ale są ludzie, którzy lubią von Triera, a są ludzie, którzy lubią jak im nogi śmierdzą. Totalnie niewarto

Wyróżnienie honorowe imienia Pana W Za Dużych Spodniach, Który Chodził Na Pokazy Tylko Po To, Żeby Potem Zadać Idiotyczne Pytanie - Duburys - 8,75/10

Obiecałem sobie, że nie przyznam tej nagrody żadnemu filmowi skandynawskiemu, stąd wybór mógł być tylko jeden: litewski Duburys, czyli Wir. Pierwsze skojarzenie po seansie to Biała Wstążka Hanekego, co już samo w sobie jest wyznacznikiem poziomu, jaki prezentuje ta litewska perełka. I nie chodzi tylko o to, że film jest czarno-biały. Film, a w zasadzie epopeja, prezentuje życie przeciętnego robotnika, który całe życie spędził w kraju będącym częścią Związku Radzieckiego, poczynając od dzieciństwa i pierwszej przyjaźni, przez pierwszą miłość, przez wyjazd do miasta aż po schyłek (lub nie) życia. W tym czasie musi on sobie radzić ze wszystkimi niedoskonałościami ówczesnego systemu, wiodąc życie jak miliony innych podobnych jemu robotnikó ze wsi. Świetny scenariusz, doskonała reżyseria, i chociaż pod koniec film zamienia się trochę w telenowelę, końcówka wieńczy dzieło.

0,75 - ciekawa ocena jak na film ;)

Ktoś to czytał?! Gratuluję, naprawdę. Biorąc pod uwagę, że nienawidzę i nie umiem pisać o filmach i zapewne to ostatnia notka możesz czuć się wyjątkowy ;-)

Dodaj komentarz