CANNES 2019: MALICK, HAUSNER, YINAN

Data:

A HIDDEN LIFE
reż. Terrence Malick

Konkurs Główny

Terrence Malick - naczelny kaznodzieja współczesnego kina - powraca z filmem, który być może odcina się od przeintelektualizowanej pustki paru poprzednich jego dzieł, ale ciągle to kino, które męczy duszę i ciało swoją nabożnością i patosem. W malowniczych okolicach Radegund, w samym sercu austriackich Alp, niebo jest jakby bardziej niebieskie, trawa jeszcze bardziej zielona. To idealne miejsce na spokojne, rodzinne życie, które tu właśnie prowadzi Franz (August Diehl) wraz ze swoją żoną Fani (Valerie Pachner). Zajmują się wspólnie rolą i dziećmi. Są integralną częścią lokalnej wspólnoty. Tę idyllę przerywa jednak wojna, która pierwszy raz rozdziela rodzinę już w 1939 r. Franz musi zameldować się w pobliskich koszarach, a gdy wraca zaczyna wątpić w publiczną służbę nazistowskiemu państwu. Stopniowo odmawia dowodów poparcia dla wojennych działań, aż w końcu - ponownie powołany do armii - nie wypowiada słów przysięgi na wierność Hitlerowi. Uznany za zdrajcę trafia do niemieckiego więzienia, z dala od domu i rodziny, która w austriackich górach także musi zmagać się ze skutkami buntu Franza. On za niezłomną postawę płaci upokorzeniem i torturami, Fani -  ostracyzmem i wrogością ziomków i niegdysiejszych przyjaciół. 

Cały tekst >>>

 

LITTLE JOE
reż. Jessica Hausner

Konkurs Główny

Naukowcy w skupieniu pracują nad nową odmianą domowych roślin. Takimi, które nie tylko mają ładnie wyglądać na domowych parapetach, ale też mieć lecznicze właściwości. Alice (Emily Beecham) chce, by kwiatowy zapach leczył depresję i poprawiał samopoczucie. Wraz ze swoim zespołem w sterylnym laboratorium jest tak skupiona na pracy, iż nie dostrzega, jaki faktycznie jej rośliny mają wpływ na ludzki mózg. Jessica Hausner - jedna z najbardziej oryginalnych europejskich reżyserek - flirtuje z kinem gatunkowym. Jej horror ma niezły klimat, budowany w oparciu niepokojące czyste, pastelowe kolory, ciekawie wrzucą w fabułę skrzeczącą muzykę oraz oniryczną, powolną narrację. Niestety "LIttle Joe" nie ma nic poza tym. Sugeruje interpretacje o zgubnych skutkach zabawy człowieka w Boga, a nawet przestrzega przed patologicznym pracoholizmem, ale ostatecznie zostaje tylko estetycznym, smutnie pustym ćwiczeniem z gatunku i niczym oprócz tego. 

 

THE WILD GOOSE LAKE
reż. Diao Yinan

Konkurs Główny

Chiński reżyser ma już na swoim Złotego Niedźwiedzia z Berlinale. Z Cannes powinien natomiast wyjechać z nagrodą za zdjęcia jego operator. Diao Yinan doskonale wie, jaki użytek należy robić z nocnego oświetlenia, magicznych cieni, miejskich neonów, świateł motocyklów, rzęsistego deszczu. Buduje tym niezapomniany, wyjąkowy klimat noirowego spektaklu o postawionym pod ścianą delikwencie wyjętym spod prawa. Ściganym zarówno przez policję, jak i swoich dawnych kompanów z przestępczego półświatka, szukający w związku z tym pomocy u fatalnych kobiet z przeszłością. O ile fabuła filmu to po prostu dobrze odrobiona lekcja z Chandlerowskiego kryminału, o tyle ponury, mroczny klimat sytuuje chińskiego reżysera gdzieś w okolicach wizjonerstwa Refna. I bonus: po "The Wild Goose Lake" nigdy już tak samo nie spojrzycie na parasolkę.