your movie guide

Twój progres

0%

Oceniłeś 0/15 filmów. Oceń 15 więcej & sprawdź co obejrzeć dziś wieczorem!

Sputnik nad Warszawą - podsumowanie

Warszawski Sputnik zakończony, czas zatem na kontynuację tradycji festiwalopodsumowawczej. Tegoroczne wydanie festiwalu cieszyło się dużą popularnością - sale Kinoteki niejednokrotnie nie były w stanie pomieścić wszystkich widzów i ludzie siedzący na schodach stanowili widok nie budzący zdziwienia. Kino Kultura, prezentujące w tym roku dwie retrospektywy, również nie świeciło pustkami. Nie można oprzeć się wrażeniu, że kino rosyjskie po latach programowej niechęci i pogardy, zaczyna być modne.

Czy zasłużenie? Współczesne produkcje, które miałam okazję zobaczyć, chętnie podejmują ważne społeczne tematy, takie jak wojna w Czeczenii, nie boją się też zmierzyć z klasykami rosyjskiej literatury. Prezentują na ogół dobry poziom techniczny, a w niektórych dziedzinach potrafią się wyróżniać pomysłowością, pomimo (ponoć) permanentnego braku pieniędzy na produkcję filmową. Nowe rosyjskie kino ma swoje osobowości, do których należą Alieksiej Bałabanow i Paweł Łungin, swój klimat, jak na razie oczień depresyjny, i niebanalną tematykę. To więcej, niż można powiedzieć o światku filmowym w Polsce.

Jeśli miałabym odnaleźć jakiś wyraźny trend wśród nowych rosyjskich produkcji, powiedziałabym, że ostatnio kręci się sporo filmów o lekarzach. :) W tym roku na Sputniku widziałam ich aż trzy - "Morfinę", "Dzikie pole" i nagrodzoną "Salę numer 6". Każdy z nich jest na swój sposób wartościowy i niebanalny, żadnego jednak nie można nazwać wybitnym. Dotyczy to również pozostałych nowości, z niechlubnym wyjątkiem "Bajki o ciemności", którą z ledwością przecierpiałam. Przyznaję się bez bicia, że nie udało mi się obejrzeć laureata pierwszej nagrody, "Papierowego żołnierza", któremu jury sprawiło bombastyczny komplement, wspominając w uzasadnieniu przyznania nagrody nazwisko Tarkowskiego. Być może właśnie on zasługiwałby na ocenę wyższą niż "dobry".

Klasyka kina rosyjskiego, która przetrwała próbę czasu, bez najmniejszych wątpliwości tworzy ogromny kontrast z tym "poprawnym" poziomem nowszych produkcji. Zarówno apokaliptyczne "Idź i patrz", jak i wspaniała, niezwykle oryginalna (choć trudna) filmografia Andrieja Tarkowskiego wywarły na mnie ogromne wrażenie. Retrospektywa filmów Karena Szachnazarowa, dyrektora słynnego Mosfilmu, dostarczyła mi już mniej radości. Z ciekawością obejrzałam jego starsze filmy, "Stworzył nas jazz" i "Miasto Zero", a najnowszą "Sala numer 6" uważam za jednego z bardziej interesujących uczestników konkursu Nowe Kino - ale jakoś nie mam wrażenia, żeby przez lata twórczej pracy dopracował się jakiegoś stylu.

Mimo tych wszystkich zastrzeżeń i narzekań, swój tegoroczny Sputnik uważam za bardzo udany - zobaczyłam kilka wspaniałych filmów, a także sporo po prostu dobrych, co zawsze jest miłe. Udało mi się odkryć w swoim otoczeniu miłośników kina rosyjskiego, z którymi nagle znalazłam nowy temat do rozmowy. Bilans zdecydowanie dodatni i jeśli w przyszłym roku nad Polskę znów przyleci rosyjski satelita, z ciekawością zobaczę, co ze sobą przynosi.

Przyjemny tekst, zwłaszcza dla kogoś kto nie mógł tam być :) Dzięki...

.

Cała przyjemność po mojej stronie :)

.

Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook