Berlinale 2020: filmowe uniwersum

Data:
Ocena recenzenta: 7/10

Natasza serwuje posiłki w niewielkiej kantynie. Miejsce jest eleganckie, jedzenie smaczne, na ladzie leżą pomarańcze, na półkach stoją butelki z porządnym winem. Nie powinno to robić wrażenia, ale bohaterowie mówią po rosyjsku, a akcja rozgrywa się w Związku Radzieckim. Gdzie i kiedy tego film nigdy nie wyjaśnia, ale stroje wskazują na lata 50. DAU. Natasha to jedynie fragment większej całości, uniwersum stworzonego przez Ilję Chrżanowskiego. To pierwszy z planowanych kilkunastu filmów poświęconych tajnemu ośrodkowi badawczemu. Pełne jego zrozumienie jest możliwe jedynie w kontekście całości, mimo to obraz pozostaje intrygujący sam w sobie, również, a może przede wszystkim, dzięki niekompletności.

Nikogo, kto pochodzi z byłego kraju socjalistycznego, nie trzeba przekonywać o władzy takich osób jak kelnerka, kucharka czy sprzedawczyni w sklepie. W ośrodku badawczym taką królową, z którą trzeba się liczyć, jest Natasza, w końcu każdy chce dobrze zjeść. Kantyna to punkt węzłowy dla instytutu. Nawet jeżeli to nie tu odbywa się praca, to spotykają się w niej wszyscy pracownicy. Ośrodek jest mikroświatem, zupełnie innym od tego na zewnątrz, gdzie, przynajmniej pozornie, zasady radzieckiego życia nie obowiązują. To oczywiście nieprawda, a Chrżanowski z mikrospołeczności buduje metaforę, po prostu ponad dwie godziny pozwalają jedynie na zobaczenie niewielkiego fragmentu. 

Postawienie na monumentalizm i zrezygnowanie z tradycyjnej epizodyczności pozwala reżyserowi się nie spieszyć. Akcja wcale nie musi biec od wstępu do zakończenia. Pozwala to skupić się na szczegółach, dialogach budujących głębię postaci, pozornie nieistotnych wydarzeniach, małych gestach i wielkich emocjach, ale nie popychających bohaterów do jakiejś szczególnej aktywności. Taka strategia pozwala uwierzyć w ten świat, wsłuchać się w melodię dialogów, być z ludźmi. Aktorzy starają się bardziej być na ekranie niż grać i iluzja jest niemal doskonała.

Obrazowanie jest tak realistyczne jak to możliwe, łącznie ze sceną seksu, która ociera się wręcz o voyeuryzm. To realizm z epoki, obraz bywa nieco ziarnisty, został nagrany na taśmie 35 milimetrów. Nie ma tu cyfrowej przezroczystości, jakby operator chciał zasymulować archiwalny zapis. Takie uzasadnienie może przyświecać też wykorzystaniu kamery z ręki, która nie tylko dokłada kolejną warstwę kreacyjnej prawdziwości, ale też dynamizuje ten zamknięty w czterech ścianach obraz. Praca kamery jest mistrzowska i to ona pozwala wejść w świat przedstawiony budując wyjątkowo przekonującą iluzję.

Świat ma dla Chrżanowskiego większe znaczenie niż fabuła. Film jest efektem końcowym dużo większego projektu. Plan filmowy nie był jedynie tymczasową kuglarską sztuczką stworzoną na potrzeby konkretnego ujęcia. W Charkowie powstała współczesna imitacja radzieckiego miasteczka badawczego. Na jego terenie przez kilka lat żyło i pracowało kilka tysięcy ludzi. Wydawano nawet gazetę odpowiadającą danemu okresowi historycznemu, a żeby uniknąć sztucznego doświetlania planów wykorzystywano specjalny system luster. Celem było przywrócenie świata, który przepadł nie tylko na ekranie, ale też w rzeczywistości. Grająca główną rolę Natasza Bereżnaja naprawdę pracowała w instytutowej kantynie. Obserwujemy ja w czasie gry, ale gdy nie trwały zdjęcia cały czas wykonywała swoją pracę. Nie jest nawet profesjonalną aktorką, przed rozpoczęciem projektu pracowała na jednym z charkowskich targowisk.

DAU. Natasha generuje takie same problemy jak filmy wchodzące w skład uniwersum Marvela. Jak ocenić coś co jest niekompletne, a kiedy będzie gotowe jak ogarnąć całość rozpisaną na kilkadziesiąt godzin? Tym bardziej, że nie jest to serial, w którym zamiast odcinków są filmy, ale pełnią dokładnie taką samą funkcję. Chrżanowski wiele obiecuje po wycinku, który znalazł się w berlińskim konkursie głównym. Samo DAU jest jednym z najciekawszych kinowych projektów rozwijanych w ostatnich latach. W 2007 roku w Charkowie stanął największy plan filmowy, jaki kiedykolwiek wybudowano w Europie. Na powierzchni 12 tysięcy metrów kwadratowych przez ponad 40 miesięcy pracowało 400 aktorów i ponad 10 tysięcy statystów. Nagrano 700 godzin materiału. Teraz przyszedł czas na odkrycie kart. Pierwsza partia została przez reżysera wygrana, oby szczęście go nie opuściło w kolejnych.

Zwiastun: