your movie guide

Twój progres

0%

Oceniłeś 0/15 filmów. Oceń 15 więcej & sprawdź co obejrzeć dziś wieczorem!

Najlepsze z nie najlepszych 2018, miejsca 25 - 11

Mijający rok nie przyniósł żadnego filmu zwalającego z nóg, na szczęście przez festiwale, kina i inne formy dystrybucji przewinęło się wiele obrazów intrygujących, zabawnych czy też wzruszających. Poniżej pierwsza część subiektywnego rankingu 25. najlepszych pozycji sezonu.

25. Tajemnice Silver Lake, reż. David Robert Mitchell

Komedia o tym, że świat pełen jest zagadek. Można je znaleźć zarówno w opakowaniu płatków śniadaniowych, jak i w muzycznych hitach. Niemal we wszystkim ukryty został jakiś przekaz, trzeba go tylko umieć rozszyfrować. Główny bohater najnowszego obrazu Mitchella podąża tropem popkulturowych wskazówek szukając zaginionej sąsiadki. Świetnie napisany i znakomicie zagrany film, a Andrew Garfield nigdy nie został lepiej obsadzony.

24. Kiedy padają drzewa, reż. Marysia Nikitiuk

Piękny, zmysłowy film debiutującej ukraińskiej reżyserki. Koronny dowód na to, że Michał Englert wielkim operatorem jest, a zmiana partnerki na planie filmowym tylko mu wyszła na dobre. Kiedy padają drzewa to na tle kinematografii regionu obraz wyjątkowo bezpruderyjny i niezwykle zmysłowy. Niewielu debiutantów ma odwagę nakręcić film kreacyjny, tym bardziej bez postmodernistycznego cudzysłowu. Nikitiuk tak właśnie zrobiła i wygrała pod każdym względem.

23. Istota świata / Serce świata, reż. Natalia Mieszczaninowa

Kolejny mocny głos zza naszej wschodniej granicy. W ogóle nie spodziewałem się takiego obrazu jak Istota świata po Natalii Mieszczaninowej, której Kombinat nadzieja pozostawiał wiele do życzenia. Tym razem na warsztat wzięła temat relacji ludzi i zwierząt. Ta niepozorna produkcja to kij wsadzony w koła myślenia o naszych braciach mniejszych, zarówno tego z pozycji tradycyjnego mięsożerstwa, jak i nowoczesnego wege puryzmu.
Recenzja
22. Łagodna obojętność świata, reż. Adilkhan Yerzhanov

To był świetny rok dla kina ze Środkowego Wschodu. Na festiwalu w Cannes premierę miała Łagodna obojętność świata - film wyjątkowo nieoczywisty, formalnie wybitny, ze świetną scenografią i kostiumami. Yerzhanov oparł się pokusie orientalizacji, to zarzut, który można postawić jego poprzedniej produkcji, skądinąd niezłej Zarazie we wsi Karatas, i nakręcił obraz wyciszony, skromny, ale też wizualnie wyrafinowany.

21. Granica, reż. Ali Abbasi

To najdziwniejszy filmowy romans sezonu. Nie będzie wielkim spoilerem jeżeli powiem, że chodzi o skomplikowany związek pary trolli. Gatunkowe dziwactwo powstrzymywane jest przez realizowany z żelazną konsekwencją niegłupi scenariusz. Nie dziwi pięć nominacji do Europejskich Nagród Filmowych (to tylko o jedną mniej niż otrzymała Zimna wojna). Na pewno bardziej uwierzyłem w uczucie łączące trolle Tinę i Vorego niż w wielką miłość bohaterów Pawła Pawlikowskiego.

20. Lustra i pióra, reż. Cai Chengjie

Oglądając zwycięskie filmy z Rotterdamu nigdy nie wiadomo czego się spodziewać. Tym razem wygrała wyjątkowo dobra produkcja. Lustra i pióra to opowieść o szamance mimo woli, kobiecie, która cudem ocalała z wybuchu rodzinnej fabryki fajerwerków. Owdowiała, straciła majątek, a do tego jeszcze dotknięcie zaświatów sprawiło, że została częściowo odłączona od tego świata. Stała się czarownicą pośredniczącą między ludźmi a duchami. Realizm magiczny Luster i piór łączy się z quasi komediową formą (podobną do tej znanej z Historii Qiu Ju) i etnograficzną obserwacją.

19. Dobre maniery, reż. Marco Dutra, Juliana Rojas

Dobre maniery to jedno z większych zaskoczeń tego roku. Kto by pomyślał, że film o blaskach i cieniach wychowywania wilkołaka okaże się tak wciągający. Spora w tym zasługa wyjątkowo dobrze przemyślanej kolorystyki obrazu. Mariaże kina artystycznego i gatunkowego nie zawsze się udają, tym razem wszystko znalazło się na swoim miejscu tworząc bardzo efektowną całość.

18. Kryształ, reż. Daria Żuk

Nie przepadam za kinem środka, zrobionym według podręcznika tak, aby podobał się jak najszerszej publiczności. Taki jest Kryształ, jednak rzeczywistość, o której opowiada rozsadza wszelkie schematy narracyjne. Białoruś lat 90. jest czymś, co nie może zmieścić się w ramach storytellingu w amerykańskim stylu. Całe szczęście, bo dzięki temu otrzymaliśmy film jednocześnie sympatyczny i bardzo żywy.
Recenzja
17. Małżeństwo, reż. Blerta Zeqiri

Małżeństwo wzięło mnie z zaskoczenia. Po filmie LGBT z Kosowa nie spodziewałem się niczego. Dostałem obraz, którego odbiór na festiwalach (tu należy pozdrowić Transatlantyk) został bardzo spłycony. To nie ckliwa gejowska historia, a film o biopolityce, totalnej kontroli ciał żywych i martwych. W którym ofiary wojny i osoby nieheteronormatywne otrzymują razy od tego samego wykluczającego procesu społecznego.

16. Moja szczęśliwa rodzina, reż. Nana Ekvtimishvili, Simon Groß

Emancypacja kobiet po gruzińsku oznacza rozłąkę. Tradycyjna rodzina nie pozwala na życie własnym życiem, więc bohaterka filmu Nany Ekvtimishvili i Simona Grossa wyprowadza się z domu i wynajmuje własne mieszkanie. Zostawia męża, rodziców i dorosłe już dzieci. Wywołany szok dość dobrze mówi o pozycji kobiet, które wychowywane są na strażniczki domowego ogniska. Para reżyserów przekonuje jednak, że na bunt nigdy nie jest za późno.

15. Jestem najlepsza. Ja, Tonya, reż. Craig Gillespie

Filmowy potrójny Axel w konkursie. Jestem najlepsza. Ja Tonya na chwilę przywróciła wiarę w to, że w Hollywood niekiedy powstają świetne produkcje. Niestety później obejrzałem Kształt wody i mi przeszło. Margot Robbie zagrała tu najlepszą swoją rolę w karierze, a sam film jest taki jak jego bohaterka - potężny, czarujący, ale też nieco dziwaczny. W świecie zdominowanym przez wygładzonych Marvelowskich superbohaterów to wyjątkowo miła odmiana.

14. Zdecyduj się, reż. Liina Trishkina

W tym roku nie dopisało frankofońskie kino społeczne, na szczęście pałeczkę przejęła Estonia. Zdecyduj się to najlepszy konkursowy film Warszawskiego Festiwalu Filmowego, który jak większość moich faworytów wyjechał bez nagrody. Szkoda, bo film Liiny Trishkiny to bardzo atrakcyjna opowieść o zwykłych ludziach.
Recenzja
13. Diabeł morski, reż. Phuttiphong Aroonpheng

Poetyckie kino w społecznej służbie. Phuttiphong Aroonpheng korzysta z całego arsenału środków wypracowanych w kinie Tajlandii przez Apichatponga Weerasethakula, aby opowiedzieć o doświadczeniu Rohindżów. Na pewno warto czekać na kolejne filmy reżysera. Nie napiszę, że trzeba zapamiętać nazwisko - to już zadanie dla chętnych.

12. Rzeka, reż. Emir Baigazin

Kolejna świetna propozycja z Kazachstanu, jednak tym razem to większe wzywanie. Rzeka jest wizualnie jednym z najpiękniejszych filmów roku, a jednocześnie bardzo oryginalnie opowiedzianą historią o dojrzewaniu. Znalazł się tu jednak mały haczyk - ekstremalna konwencja slow cinema. Wielbiciele akcji nie mają tu czego szukać, miłośnicy doskonale skomponowanych kadrów będą zachwyceni.

11. Pani Fang, reż. Wang Bing

Film, którego tak naprawdę nie lubię, męczył mnie i dręczył, ale podziwiam go i czuję się zobowiązany do jego obrony. Bardzo rzadko kino stara się dotknąć doświadczeń tak ekstremalnych jak śmierć. Na ekranach często trup ściele się bardzo gęsto, ale można odnieść wrażenie, że nikt tam nie umiera. Film Wang Binga znajduje się na przeciwległym biegunie. Widzowie muszą przez niemal półtorej godziny towarzyszyć umierającej Pani Fang. Nie jest to doświadczanie przyjemne, ale, przynajmniej dla mnie, ważne.
Recenzja

Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook