American Beauty - gorzkie życie w cywilizacji zachodniej

Data:

Po dłuższej przerwie obejrzałem znowu ten wyśmienity film. Jego siła, poza doskonałym aktorstwem, polega głównie na scenariuszu. Autor scenariusza, jak sam przyznaje się w dodatkach na płycie DVD, niezbyt wierzył, że ktokolwiek zdecyduje się na zrobienie takiego filmu. Mimo tego napisał sztukę (bo taką pierwotnie film miał postać), w której powołał do życia bardzo sugestywne postacie, reprezentujące różne rodzaje problemów ze znalezieniem się w dzisiejszym społeczeństwie. Sama idea nie jest nowa. Już zarówno bohaterzy Taksówkarza, Upadku (z Douglasem) czy późniejszego Fight Club'u mają problemy z funkcjonowaniem w cywilizacji, ale główny bohater American Beauty podchodzi do sprawy w nieco inny sposób. Nie rzuca światu wyzwania, mniej lub bardziej świadomego, nie traci z nim kontaktu, tylko postanawia znowu stać się wolnym i szczęśliwym człowiekiem. Jak sam mówi "coś straciłem". Co ciekawe jest bardzo bliski odzyskania tego, choć właściwie wycofuje się z tego tuż przed swoją śmiercią gdy uświadamia sobie, że nie tylko on ma problemy ze współczesnym światem, tylko otoczony jest przez ludzi, którzy wszelkimi siłami i metodami bronią swoją psychikę przed destrukcyjną kulturą. Innym ciekawym spostrzeżeniem jest to, że swoją wolnością Lester Vernon zaburza równowagę niszcząc mechanizmy obronne wszystkich wokół. Bardzo depresyjna jest ta ogólna konkluzja.