Dr Gilliamuss

Data:
Ocena recenzenta: 8/10
Artykuł zawiera spoilery!

Terry Gilliam to jeden z mistrzów wyobraźni (konkurować z nim może, moim skromnym zdaniem, jedynie Burton). Jego filmy potrafiły zachwycać oryginalnością, bogactwem form wyrazu i pięknem dekoracji. Szczytowym osiągnięciem jak do tej pory były olśniewające "Przygody Barona Munchausena". Gilliam potrafi też sprawnie stopniować emocje i napięcie, co udowodnił choćby w "12 małpach".

Nowe dzieło Gilliama "Imaginarium Dokktora Parnassusa", dosyć prymitywnie zostało nazwane w polskiej wersji "Parnassus: Człowiek, który oszukał diabła". To trochę jakby w tytule kryminału napisać "Wspaniała historia, który dopiero w ostatniej scenie ujawnia, że mordercą jest ogrodnik". Spuśćmy na to zasłonę milczenia.

Wróćmy jednak do samego dzieła. Wygląda na to, że Gilliam zaczyna trochę zmieniać spojrzenie na świat. Szuka nieco nowej formuły, choć nie porzuca swoich przyzwyczajeń i fascynacji. Główny bohater, podobnie jak w "Fisher Kingu" czy w "12 Małpach" żyje na uboczu głównego nurtu cywilizacji. Jednak z drugiej strony jest w sumie postacią nadnaturalną, nieśmiertelną, posiadającą specjalne talenty. Wydawać by się mogło, że jego nadnaturalność uczyni go superbohaterem, lecz te wszystkie nadnaturalne umiejętności są dla niego tylko źródłem cierpienia. Nieśmiertelność nie jest darem tylko męką, a za gry z diabłem ma zapłacić okrutną cenę, ma za 3 dni, w jej szesnaste urodziny oddać córkę diabłu. Sytuacja ta powoduje, że chcąc ratować córkę wdaje się w kolejne gierki, w których właściwie nie ma szans wygrać, mimo to próbuje starając się wykorzystać iluzoryczną szansę sukcesu. Złożoność sytuacji zwiększa też pojawienie się postaci Tony’ego (granego głównie przez Heath’a Ledgera). Postać ta daje nową energię dr Parnassusowi pozwalając mu stanąć do nierównej gry z diabłem. Jednak cała potyczka kończy się niespodziewanie. Gracze (Parnassus i Tony) ponoszą porażkę, a zwycięzcami okazuje się para Valentina (córka Parnassusa) i Anton, którzy uwalniają się od chorej sytuacji.

Jak to interpretować? Co mają symbolizować i wyrażać główne postacie? Diabeł (zagrany interesująco przez muzyka Toma Waitsa) nie jest niczym nadzwyczajnym, choć to w sumie dobrze. Upersonifikowana postać zła jest obecna w naszej kulturze od dawna. Rywalizacja z nią to nic innego jak próba pokonania tego co w naszym życiu złe. To próba pozostawienia świata lepszym niż się go zastało. Rywalizację tę podejmują zarówno dr Parnassus jak i Tony. Pozostałe dwie postaci czyli młodzi Valentina i Anton (młodzi, nieznani aktorzy) są właściwie tylko elementami w tej grze, niesionymi wydarzeniami. Największym szczęściem dla nich jest uwolnienie się o tej gry. Czy dr Parnassus i Tony reprezentują dobro? Chyba raczej nie. Powiedziałby wręcz, że reprezentują Gilliama, (czy dowolnego innego kreatywnego człowieka na podobnym etapie życia), albo raczej dwie strony jego osobowości. Tony reprezentuje to, co w naturze Gilliama młodego. To co kojarzy się jeszcze z Pythonami czy energią postaci w „Przygodach Barona Munchausena”. Jest to postać, która najchętniej podejmuje wyzwania, pchana do działania przez niezłomne przekonanie o własnych możliwościach i szansach sukcesu. Po prostu młodość. Dr Parnassus reprezentuje dojrzałość, czy może starość. W końcu Gilliam dobiega już do 70-tki. Nie jest jeszcze zgrzybiałem starcem, co potwierdza upór z jakim dąży do zrealizowania projektu „Who killed Don Kixote” czy kreatywność jaką wykazał się ratując film po śmierci jednego z najważniejszych aktorów, zapewne jednak konflikt podobny do tego, który widzę w filmie, istnieje.

Spójrzmy dokładniej na Doktora Parnassusa. Dawno temu brał udział, jak był przekonany, w odczytywaniu losów świata, co w jego przekonaniu było niezbędnego dla istnienia świata. Przybywa diabeł i zamykając usta mnichom udowadnia mu, że świat poradzi sobie bez nich. Nie wywołuje to jednak żadnych negatywnych reakcji u bohatera. Natychmiast znajduje wytłumaczenie, że jeśli oni zawiodą, odejdą, to są inni gotowi dalej podjąć ich wyzwanie. Można to interpretować jako niezłomną wolę twórcy, który wielokrotnie zadziwiał świat udowadniając jak cenna może być wyobraźnia w naszym nazbyt pragmatycznym i mierzalnym świecie. Diabeł kusi nieśmiertelnością. Kreatywny twórca na pewno chciałby więcej czasu, aby móc zrealizować więcej swoich pomysłów, dokończyć więcej projektów. Na taki pakt z diabłem poszło by wielu. Sam pakt jeden z kruczków objawia dosyć szybko. Wieczne życie to nie wieczna młodość. Oprócz ciała ucieka też nieskażona energia młodego człowieka. Doświadczenia i życie prędzej czy później przytłoczą, czasem potrafią zrobić to lepiej niż choroby i fizyczne cierpienie. Tego ostatniego główny bohater nie doświadcza, lecz psychicznie staje się starym człowiekiem. Po wielu set latach, będąc już starym, zakochuje się. Tu kolejny raz pojawia się diabeł. Ponowna młodość, szansa na spełnioną młodość, rodzinę. Znowu jest haczyk. Diabeł zabierze każde dziecko, które skończy 16 lat. Cena duża, lecz każdy choć raz był gotów sprzedać cały świat za miłość. Co to symbolizuje? Prędzej czy później każdy chce założyć rodzinę i mieć dzieci. Utrudnia to mocno kariera. Człowiek, który poświęca się karierze, zwykle bierze się za to późno. Taka rodzina często nie rodzi się ze spontanicznej miłości, taka miłość jest pragmatyczna, taka osoba często nie zobaczy już swoich wnuków. Ogromna cena. Idźmy dalej. Córka dorasta, brakuje 3 dni do 16 roku życia i znowu pojawia się diabeł i oferuje układy. Dla dziecka, które sprzedał zanim się urodziło (wtedy nie wydawało się takie ważne) jest w stanie teraz poświęcić wszystko. Młodzieńczy duch reprezentowany przez Tony’ego daje złudzenie wygrania ostatniej potyczki z diabłem. Z życiem jednak nie da się wygrać. Parnassus w ostatnim zakładzie poświęca Tony’ego. Dla córki oddaje to, co cenił najbardziej. Oznacza to oddanie energii, wyobraźni i kreatywności, a te reprezentują tutaj zarówno Tony, ze swoją kreatywnością i umiejętnością wykręcania się od kłopotów, jak i samo Imaginarium. Co mu zostaje? Ledwie cień tego co miał wcześniej, ale córka jest wolna. Czyż to nie symbolizuje dziecka, w którego wychowanie i ochronienie wkłada się bardzo dużo często poświęcając to co najważniejsze, tylko po to, aby potem ona odeszło i założyło własną rodzinę, w której już nie ma dla starych rodziców miejsca.

A czym jest samo Imaginarium? Jest bogactwem wyobraźni nieskrępowanej wiekiem. Pasuje to do Gilliama. W końcu od lat jest jednym z niewielu twórców, który pozwala zatopić się w morzu wyobraźni. Kluczem do zrozumienia może być fakt, że Parnassus traci Imaginarium, gdy poświęca Tony'ego, czyli resztkę młodości, którą ukrywał przed zakusami zła tego świata, symbolizowanego w filmie przez diabła. Jedynym dla czego jest w stanie to poświęcić to dobro własnego dziecka. Swojego najlepszego działa, które nie zrodziło się w wyobraźni.

Czy mam rację? Nie wiem, ale tak właśnie odebrałem to co zobaczyłem na ekranie kinowym.

Na podziw zasługuje fakt, ze Gilliam uratował film po śmierci głównego bohatera. Wygląda to tak (choć to tylko spekulacja) jakby sceny bez animacji były nagrane przed śmiercią Heatha Ledgera, a do zrobienia zostały tylko sceny z elementami animacji. W każdym razie w tych ostatnich pojawiają się już jedynie inni aktorzy (no może poza krótkim motywem na początku filmu). Wstawienie do trzech wizji trzech różnych aktorów (kolejno Depp, Law i Farrell) dało efekt wyśmienity. Gdyby nie żal po stracie całkiem obiecującego aktora, można by powiedzieć, że okazało się to szczęśliwe dla filmu.

Zwiastun:

Gratuluję przede wszystkim odwagi, bo tego wymaga jakiekolwiek interpretowanie filmów Gilliama :>

A gratuluję podwójnie bo Twoja interpretacja brzmi spójnie i prawdopodobnie, choć trochę rozczarowując -- naprawdę ten film jest o tak prostych rzeczach? Jeśli tak to udało się Gilliamowi opowiedzieć o nich w sposób magiczny.

Sam będę nadal powściągliwy i wstrzymam się od głosu przy interpretowaniu Parnassusa. Po prostu po głowie chodzi mi zbyt wiele myśli na temat tego filmu i żadna nie wpada w jakąś szerszą całość na tyle, żeby można było urodzić z tego sensowną interpretację.

Dziękuję za dobre słowo, tym bardziej, że miałem nieco obaw czy to upublicznić.

Ciekawe spostrzeżenia użytkownika tidusek na portalu Filmweb: http://www.filmweb.pl/topic/1284538/Parnasus+-+film%2C+który+mnie+oszukał.html?page=2#3746654

Dodaj komentarz