Låt den rätte komma in

Data:
Ocena recenzenta: 8/10

Wczoraj odbyłem w końcu długo wstrzymywany seans filmu pt. "Lat den rätte komma in", czyli w polskim tłumaczeniu "Pozwól mi wejść". Bardzo sceptycznie podszedłem do pozytywnych opinii, a nie spodziewałem się również niczego wielkiego, bo już nie takie rzeczy rozdmuchiwano "multiochachową" promocją. Jednocześnie zadbałem też o właściwe towarzystwo do oglądania, aby w trakcie nie przerywano mi "papieroskami" i "obożetoobrzydliwewłączmycośinnego". Co tu dużo mówić, film jest lekko powiedzieć doskonały. Wiem jak to brzmi i pewnie w niejednej głowie zrodzi się pomysł, że to kwestia gustu, ale jestem zwolennikiem teorii, która mówi, że gust jest rzeczą nabytą, nad którą trzeba pracować. Moim zdaniem nikt od czasów "Głodu" z Davidem Bowie nie podszedł tak poważnie do tematu wampiryzmu. Przez prawie dwie godziny seansu otrzymywałem wszystko to, co mogłem sobie wymarzyć eksplorując mój trzeci czy czwarty ulubiony gatunek filmowy (1. Musical 2. SF 3. Western/horror? ^^). Film opowiada historię młodego chłopca, który jest potwornym introwertykiem, a jednocześnie dostaje mu się mocno od rówieśników w szkole. Spotyka to pacholęcie na swojej drodze dziewczynkę, o której szybko dowiadujemy się, że jest wampirzycą. Nie chcę tutaj opowiadać za dużo, żeby nikomu nie zepsuć zabawy, ale grzechem będzie nazywać sie miłośnikiem kina i nie widzieć tego filmu (tak samo jak choćby nawet wychwalać chałowatą "Bezsenność" z Alem Pacino, nie wiedząc, że to remake ^^).
Z góry ostrzegam, że film obfituje w sceny drastyczne (dla przykładu: szczegółowe ukazanie twarzy wyżartej kwasem - podobnie jak w Dark Knight).

Zwiastun:

Zachęciłeś mnie zdecydowanie do obejrzenia tego filmu.

Zgadzam się.. Piękny film i ciekawe zetknięcie wampiryzmu z dziecięcym światem.. I książkę pt. "Wpuść mnie" też warto przeczytać. Pozdrawiam. :)

Dzięki za rekomendację! Ja też byłam sceptycznie nastawiona i oczekiwałam, że to będzie horror. Jak miło było się przekonać, że jest w tym obrazie więcej krwawego romantyzmu (od razu mam skojarzenie z "True Romance") niż strachu.
Jestem oczarowana!

"True Romance"??... To chyba dość dalekie skojarzenie. Klimat zupełnie inny. Chyba że chodzi o to, że tu miłość, tam miłość i pełno krwi, ale wtedy równie dobrze kojarzyć się to może z Kill Billem...

Ja również dziękuję za rekomendację. Bez niej raczej nie wybralibyśmy się dziś na ten film do kina i sporo byśmy stracili. Oglądanie go na komputerze mogłoby nie wyzwolić tego specyficznego klimatu.

Zdecydowanie najlepszy film o wampirach jaki widziałem.

Ooooo, nie mowiles mi, ze tak pozno obejrzeliscie? Fajny, nie? :)

Obejrzeliśmy w kinie, jak puszczali o w Londynie. Nie wszystko tu jest szybciej. Kino skandynawskie u nas jest popularniejsze.

Dodaj komentarz