your movie guide

Twój progres

0%

Oceniłeś 0/15 filmów. Oceń 15 więcej & sprawdź co obejrzeć dziś wieczorem!

W objęciach wampira

Coraz częściej odnoszę wrażenie, że nie może być dobrego filmu bez dobrej książki i Pozwól mi wejść żadnym wyjątkiem tutaj nie jest. Chociaż książki Johna Ajvidea Lindqvista, na podstawie której powstał film, nie miałem okazji przeczytać, to zakładam, iż jako bestseller jest najprawdopodobniej dobra, natomiast to, że sam film w reżyserii Tomasa Alfredsona także taki jest to wiem na pewno, bo przecież go obejrzałem.

Film jest dobry to po pierwsze, ale co ważniejsze był on dla mnie także niewątpliwym powiewem świeżości. Tworem na tyle oryginalnym i ciekawym, że był w stanie mnie zaintrygować i na tyle złożonym i niejednoznacznym, że wymykał się on próbie jednoznacznej oceny zarówno sytuacji, jak i bohaterów. I chociaż ekspertem w dziedzinie horrorów i wampirów nie jestem, to ponadto wydaje mi się, że w ogóle filmowi udało wymknąć się pewnym stereotypom i powielanym schematom w tej tematyce.

Mamy tu świetny, niecodzienny pomysł, znajomość kilkunastoletniego wyalienowanego chłopca z wampirem będącym fizycznie jego rówieśnikiem. Mimo iż wampiry zamknięte w młodocianych ciałach są motywem dość wyeksponowanym, to już nieczęsto bywa im dane budowanie tego typu relacji. Wszystko to zamknięte w szarej i brudnej rzeczywistości, nie tylko buduje to klimat, ale daje także poczucie iż cała historia mogła by się wydarzyć wręcz po sąsiedzku.

Idąc dalej, niewątpliwie bardzo ważni są tutaj bohaterowie, jak najbardziej warci bliższego przyjrzenia się. Najciekawszym z nich jest zdecydowanie wampirzyca Eli. Bez krwi zachowuje się jak narkoman na głodzie, natomiast w jej obecności jak zwierzę. Nie jest nam dane poznać jej historii, w jakich okolicznościach stała się wampirem, jak długo nim już jest, ani nawet kim tak naprawdę jest, czy co nią kieruje, gdyż jak się przekonujemy w filmie wygląd bywa zwodniczy, a intencje często niejasne. To wszystko nadaje jej pewnej tajemniczości, oraz zachęca widza do stawiania pewnych pytań. Próby określenia jej, jako istoty szukającej bratniej duszy i odrobiny intymności, perfidnej bestii grającej w swoją grę, czy może jednak kogoś będącego tym wszystkim po trochu. Między innymi od ustalenia tego może zależeć odbiór filmu.

Jednakże niezależnie od tego kim jest, ani co nią powoduje, faktem jest, że wkracza ona w życia zagubionego i zamkniętego w sobie Oskara, coraz bardziej je odmieniając. Odludek niemający przyjaciół chętnie angażuje się w tą znajomość, z jednej strony będącą czymś niezwykłym, ucieczką od rzeczywistości, ale także wbrew pozorom będącej jednocześnie dla niego namiastką normalności.

Ciekawa także wydaje mi się tutaj postać pomocnika Eli. Z racji iż nie za bardzo nieznane są nam jego motywy, ani przeszłość, można także i w tym wypadku pozwolić sobie na pewną swobodę w ich interpretacji. Z czego chyba najciekawszą hipotezą wydaje się być tutaj ta, pozwalająca widzieć w tej postaci kogoś podobnego do Oskara, tylko wiele lat później, który za sprawą dokonanych przez siebie wyborów staje się tym kim się staje. Z tej perspektywy podejmowane przez Oskara decyzje i jego działania wydają się o tyle ciekawsze, iż widzimy w ten sposób ich możliwe konsekwencje i uświadamiany sobie ich wagę, zastanawiając się równocześnie, czy sam bohater jest tego świadom.

Natomiast odnośnie warstwy wizualnej filmu, to jest ona jak najbardziej zadowalająca. Sceneria dobrze oddaj klimat filmu, opustoszałe przestrzenie pokryte śniegiem i wszechobecny mrok który wydaje się świetnie oddawać wnętrza bohaterów. Także warstwa audio dobrze wkomponowuje się w film, jako tło nie rzuca się w oczy (czy raczej w uszy) i jak najbardziej przyjemnie można jej posłuchać nawet po obejrzeniu filmu. Jeżeli zaś chodzi o efekty specjalne, to chociaż nie ma ich za wiele, to jak już widzimy na przykład niezwykłe umiejętności wampira, to nie ma mowy o odczuciu sztuczności.

Reasumują, uważam że film jest wart obejrzenia, potrafi zainteresować, ma klimat i jest całkiem oryginalny. Jednakże jak się okazuje z obejrzeniem filmu w kinach mogą być problemy. Z tego co zdążyłem się zorientować nie we wszystkich miastach go puszczają, a jak już gdzieś jest to raczej w mniej komercyjnych kinach, które zresztą lubię, ale oznacza to z reguły dla tych filmów brak dostępu do szerszego grona odbiorców, często zresztą ze stratą dla nich. Dlatego też jak najbardziej zachęcam do rozeznania się w repertuarach mniejszych kin i w miarę możliwości wybrania się na film.

Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook