Downton Abbey (2010)

Scenariusz:

Opowieść z życia arystokratycznej rodziny Crawleyów oraz ich licznej służby koncentrująca się wokół tytułowej posiadłości "Downton Abbey".

Obsada:

Pełna obsada

Wprawdzie szybko robi się z tego łzawa telenowela, ale i tak warto obejrzeć. Choćby ze względu na świetnie wykreowane postacie, dobrze zagrane role i NIESAMOWITE kostiumy "z epoki". Fajnie jest też zobaczyć odpotterowaną Maggie Smith - ma najlepsze riposty w całym serialu i pasuje do roli rewelacyjnie:) Aha - mało jest obrazów, które tak ładnie zestawiają dwa światy - służby i arystokracji. Tu się one cudnie przenikają, choć przedstawione są trochę nazbyt sielankowo, co odbiera im nieco autentyczności, ale co tam... i tak warto:)

Bardzo fajnie ogląda się ten serial po obejrzeniu "Pan wzywał, milordzie?" - mają ze sobą zaskakująco dużo wspólnego :)
Twórcy pozwalają nam zajrzeć do sypialni, kuchni i służbówek wielkiej szlacheckiej posiadłości na początku XX wieku. Nawet jeśli nie interesują nas wszystkie nitki fabuły - interesujące może być poznanie skomplikowanej hierarchii i zwyczajów takiego domostwa. Postaci są niejednoznaczne i rozwijające się, cudownie pragmatyczna nestorka rodu (w tej roli wspomniana przez Jo Maggie Smith) podbija serca. Niestety mimo że serial jest w sumie niedługi - składa się z serii o długości 8-9 odcinków, i tak udaje mu się momentami doprowadzić widza do walenia główką w blat z okrzykami "i co jeszcze, i co jeszcze? niech oni się wrrrrrreszcie pobiorą! noooooszszszsz!". Myślę jednak, że zdecydowanie kilka odcinków warto obejrzeć.

Mnie się również kojarzy ten serial z "Pan wzywał, Milordzie?", ale i w oczywisty sposób z "Gosford Park". Rozmaitość wątków typowa dla seriali, ich prowadzenie również, co przywodzi znów na myśl... "Dynastię" ;) Można to lubić, bądź nie, ale prawa gatunku zachowano, choć wg mnie na bardzo fajnym, bardzo dobrym poziomie. Od intryg się roi i to jak na dole, tak i na górze drabiny społecznej, ale jest przy tym sympatycznie i lojalnie, w sumie także w obie strony, i zawsze (?) wszystko wraca do starej, znanej i przytulnej równowagi, do "normalności".

Co jest też ciekawym osiągnięciem, co mnie się w tym serialu prawie najbardziej podoba, a co widać najlepiej dopiero po drugim sezonie i dalej - mimo że akcja nie pędzi i ma zwykle miejce we wnętrzach, a film jest raczej gadany, to fajnie udało się na tle dziejów tej jednej rodziny z przyległościami uchwycić i pokazać zmiany jakie w brytyjskim społeczeństwie zachodziły w tamtym burzliwym, nie tylko jak na angielską flegmę ;) okresie. Niektóre elementy ustępowania wiktoriańskiego gorsetu lekko naciągane, ale i tak ;)
Delikatnie i ze smakiem, akurat.

verdiana
avrewska
Karodziejka
zur887
makielny
jkmrs
Johanan
niebieskiptak
portmonetka
othello